Your love is killing me..

Category


Made by


Image hosted by Photobucket.com
credits
Część 4

Wiem, noty nie było bardzo dawno, dlatego ta jest długa xD Wyszło mi 6 stron w wordzie ^^ A dedykuje ją Pani z Wielkiego Miasta xD Sąsiadeczko, nocia 4 you :**

___________________________________________

- Damy sobie radę, byle by nie iść przez żadne lasy – odpowiedział natychmiast Bill i po chwili szliśmy już spokojną uliczką.

PO GODZINIE

- Możemy już wracać? Nogi mi zaraz odpadną – jęczał Tom

- Zgadzam się z Tobą – odpowiedział mu Bill

- Wiedziałam, że tak będzie – zaśmiałam się i wyciągnęłam z kieszeni kome

= Kochany braciszku, czy możesz przyjechać po 2 trupy? – zapytałam słodkim głosem Maxa

= Niech będzie, tylko powiedz gdzie

= Do paku na Schneiderstrasse – poinformowałam go gdzie jesteśmy i się rozłączyłam

- Chodźcie usiąść, za pare minut powinien przyjechać Max

- Całe szczęście – sapnęli i opadli zmęczeni na ławkę.

Gdy oni regenerowali swoje siły, ja podeszłam z psiakami do fontanny i pomogłam im się napić. Po powrocie do domu szybko umyłam je czystą wodą i wytarłam, a potem zaprowadziłam do mojego pokoju

- Tom marudził, że umiera i chyba zaraz zaśnie więc stwierdziłem, że teraz mogę z tobą pogadać – do pokoju wbił się Billasz

- Tak? A o czym niby? – zapytałam nie kojarząc wcześniejszej obietnicy czarnego

- Miałem ci powiedzieć za co Tom może się złościć – odpowiedział i usiadł na łóżku, a po chwili się na nim położył i podparł głowę rękoma

- Ahh… już pamiętam, więc dlaczego? – usiadłam obok niego po turecku i wzięłam butelkę z wodą

- Bo on myśli, że cię podrywam – odpowiedział prosto z mostu patrząc w sufit

- Że co?! – prawie wyplułam to co miałam w ustach

- To co słyszałaś – odpowiedział również siadając i tym razem patrząc mi w oczy – strasznie mu się spodobałaś, ale sama dobrze wiesz jakie on ma zachowanie, gdy rano się wygłupialiśmy sądził, że mam zamiar cię od niego odsunąć, w pokoju strasznie się do mnie rzucał, powiedział nawet, że czegoś takiego jeszcze nigdy do żadnej dziewczyny nie czuł co do ciebie

- Dlaczego mi to powiedziałeś? – do tej pory sądziłam, że to po prostu zwykłe zachowanie Toma, jednak teraz? Nie miałam pojęcia co o tym myśleć

- Bo nie chcę by mój brat cierpiał, jest jaki jest ale zawsze będzie moim bliźniakiem – spuścił wzrok

- To rozumiem, ale ja do niego nic nie czuje, nie mogę z nim być, będę skrępowana, a jeśli z nim będę i poznam chłopaka, którego naprawdę pokocham? Tom będzie zdruzgotany, ja również nie chcę go ranić

- Więc nie dawaj mu powodów, by myślał, że możecie być razem – odpowiedział i lekko się uśmiechną

- A ty co o mnie sądzisz? – zapytałam

- Ja? Eee… Hmm… No… - zaczął się jąkać i podrapał się w głowę

- Znacznie łatwiej jest mówić o uczuciach innych ludzi niż o własnych – uśmiechnęłam się do niego

- Racja, racja… możemy o tym nie rozmawiać?

- Jasne, możemy pogadać o czymś innym, albo pomilczeć, no albo pójść na spacer – usiadłam do niego plecami, a potem się o niego oparłam – co wybierasz? – zapytałam podnosząc głowę by spojrzeć mu w oczy

- Jeśli chcesz to możemy się przejść – odpowiedział

- Albo mam jeszcze jeden pomysł, teraz posiedzimy i pogadamy, albo pomilczymy, a wieczorem zadzwonię po parę osób i pójdziemy się zabawić, co ty na to?

- Może być – odpowiedział z uśmiechem, siedzieliśmy tak i gadaliśmy, potem poszliśmy zrobić wszystkim obiad (no w sumie to ja gotowałam), sami wzięliśmy swoje talerze i wróciliśmy na poddasze do mojego pokoju i dalej gadaliśmy. Koło godziny 19 zadzwoniłam do znajomych i umówiłam się z nimi na 20.30 przed ulubionym klubem, Bill poszedł się szykować i ja też zaczęłam, a raczej chciałam zacząć, bo jak zwykle miałam dylemat

- Słyszałem, że wybierasz się do klubu – do pokoju wszedł Max

- Dobrze słyszałeś i dobrze się domyśliłeś, że potrzebuje pomocy – odpowiedziałam

- To może dziś założysz hmm… tą sukienkę – wyciągną z szafy zwiewną sukienkę do pół uda i na cieniutkich ramiączkach w srebrnym kolorze – do tego te buty – wyciągną jeszcze białe srebrne buty z cieniutkimi sznureczkami do obwiązania łydek – ubierz się, a ja zaraz przyjdę – powiedział i wybiegł z pokoju, zrobiłam tak jak mi kazał i stwierdziłam, że całkiem nieźle wyglądam

- No pięknie siostra, ale mam coś dla ciebie, miałem dać ci to na urodziny, ale tu bardzo pasuje – uśmiechną się i ręczył mi spore pudełko

- Co to? – zapytałam

- Otwórz i sprawdź – odpowiedział z uśmiechem, w pudełku była srebrna kolia, kolczyki i bransoletka, wzięłam do ręki kartkę, która tam była i przeczytałam całe zaświadczenie

- Ile ty na to wydałeś? Max to musiało kosztować majątek, lepiej to zachowaj i daj na zaręczyny dla dziewczyny – powiedziałam gdy tylko przeczytałam, że to co uznałam wcześniej za cyrkonie było prawdziwymi diamentami, były małe ale w ogromnej ilości, cała kolia, bransoletka i kolczyki były nimi wysadzane

- Kupiłem to tobie na 18 to prezent, a prezentu się nie oddaje – powiedział i zapiął mi kolię – pięknie w niej wyglądasz – uśmiechną się – Idę zobaczyć czy Bill na pewno dobrze się ubiera – zaśmiał się i wyszedł. Czułam się dziwnie, niby od zawsze przyzwyczajona byłam do bogactwa, dobre ciuchy, piękny dom, wakacje na 2 końcu świata, odpowiadało mi takie życie, ale czułam się dziwnie ze świadomością noszenia na sobie tylu diamentów! W końcu postanowiłam nie myśleć o tym jak o czymś wspaniałym, a tak jak o każdym innym prezencie od brata, weszłam do łazienki  i podkręciłam włosy, lekko podpięłam je z jednej strony i założyłam kolczyki i bransoletkę, zrezygnowałam z czarnego kolory i oczy również pomalowałam na srebrno lekko mieszając z niebieskim cieniem, jak zwykle wytuszowałam rzęsy, a krwisto czerwoną pomadkę zamieniłam na brokatowy błyszczyk, spryskałam się jeszcze ulubionymi perfumami i wyszłam z łazienki

- A i zamiast bluzy załóż to, prezent od Alexa – na chwile wpadł jeszcze Max i podał mi futro z białych fretek, na długość sięgało mniej więcej do pępka, a rękawy do łokci, bardzo mi się spodobało – Popatrz na zapinki – wyszczerzył się mój brat – są z kości słoniowej

- Wiesz, czuje się jakbym szła na jakiś bal albo do restauracji, a nie do klubu – powiedziałam

- To nic, trzymaj jeszcze torebkę, wszystko już w niej jest i idź, Bill już czeka – powiedział dość tajemniczo i podał mi ramię, zaśmiałam się i chwyciłam go

- A wy gdzie się wybieracie? – z pokoju wyszedł nagle Tom

- Do klubu – odpowiedziałam wymijająco

- A czemu beze mnie? – zapytał i potarł zaspane oczy

- Bo spałeś, jeśli chcesz to wpadnij do klubu, Max cię podrzuci – powiedziałam i poszłam dalej trzymając Maxa pod rękę

- Nigdzie go nie podrzucę, nie mam zamiaru przebywać w jego pobliżu – burkną

- A to niby dlaczego? – zapytałam

- Może potem, teraz oddaje cię w ręce Billa – powiedział i szybko uciekł

- Pięknie wyglądasz – powiedział farbowany

- Dzięki – odparłam i przyjrzałam się mu, miał na sobie czarne jeansy, białą koszulę i czarną marynarkę, włosy swobodnie opadały mu na ramiona, a jego piękne, głębokie oczy były minimalnie pomalowane

- No to co? Ruszamy – uśmiechną się tajemniczo i podał mi swoje ramię, zaśmiałam się i chwyciłam go pod rękę, zanim jeszcze wyszliśmy zdążyłam zobaczyć stojącego na schodach Toma ze wściekłą miną

- Gdzie my idziemy? Do klubu jest w drugą stronę – odezwałam się po chwili

- Nie idziemy do klubu, twój brat wszystko załatwił – uśmiechną się

- Co? To gdzie ty mnie zabierasz?

- A gdzie możemy iść tak ubrani?

- Powiedz, że żartujesz

- Ani trochę

- Głupole! Wszystko ukartowaliście!

- Wiesz, dobrze jest mieć w twoich braciach przyjaciół, zwłaszcza u Alexa i Maxa

- U Alexa? A po co u niego?

- Bo Alex kupił dziś to futerko i biżuterię, Lucas też miał w tym swój wkład, dorzucił trochę kasy, ale to pod namową Maxa

- A więc to była tajemnica na większą skalę tak?

- Dokładnie – odpowiedział i po tego typu rozmowach w końcu doszliśmy do jednej z najdroższych restauracji w mieście

- Zwariowałeś – powiedziałam

- Na twoim punkcie – szepną mi do ucha i otworzył drzwi wpuszczając mnie przodem, kelner widząc nas podszedł i zaprowadził do stolika, był najbardziej oddalony od reszty, stał na nim świecznik z 3 płonącymi świecami i wazon z bukietem zrobionym z goździków i herbacianych róż, Bill pomógł mi zdjąć futro i usiąść

- Ale z ciebie gentelman – zaśmiałam się, Bill nic nie powiedział ponieważ przyszedł ten sam kelner pchając przed sobą wózeczek na którym stało wiaderko z lodem i szampanem w środku, nalał nam do kieliszków, a potem podał karty z menu i odszedł

- Wybieraj to co chcesz – powiedział z śmiechem

- No to ja wybiorę sobie nigiri-zushi z łososiem – powiedziałam gdy przyszedł kelner

- Co to jest? – zapytał Billasz gdy kelner odszedł

- Jedno z Japońskich dań, coś w rodzaju shushi

- Aha, już mi nie smakuje

- Dlaczego? Jest pyszne

- Dla mnie surowa ryba jest okropna

- A jadłeś kiedyś?

- Nie – wyszczerzył się co zakończyło naszą konwersacje na temat shushi. Kolacja była wspaniała, Bill opowiedział mi sporo o sobie i trochę o Tomie, a ja mu o sobie, rozmawialiśmy o wszystkim

- Znamy się krótko – zaczął Bill gdy wyszliśmy z restauracji z zamiarem pójścia na spacer

- Nawet bardzo – zaśmiałam się

- Mniejsza czy bardzo czy nie, w każdym bądź razie krótko

- Tak, dokładnie to od wczorajszego wieczoru – znowu mu przerwałam ze śmiechem lecz Bill był poważny

- W jednej rzeczy zgadzam się z Tomem, jesteś cudowna – spojrzał mi w oczy i pocałował nie, nie tak jak ja wcześniej go, tylko tak prawdziwie… z uczuciem, pocałunek był krótki, ale wyrażał bardzo wiele, przygryzłam dolną wargę i odwzajemniłam jego pocałunki, staliśmy tak na środku chodnika całując się gdy luną deszcz, nie zwracaliśmy na to uwagi, chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy przed siebie. Po przejściu kilku metrów byłam cała przemoknięta, deszcz był ciepły więc zdjęłam futerko i zaczęłam kręcić się w koło ze śmiechem, a gdy spojrzałam na Billa śmiałam się jeszcze bardziej, mimo że oczy miał lekko pomalowane, czarny cień spływając po jego twarzy pozostawił za sobą ciemne strumyki

- Ty się nie śmiej, cała jesteś srebrno-niebieska – Bill podbiegł do mnie i złapał w pół

- Wole być srebrno-niebieska niż mieć czarne strumyki na policzkach – wywinęłam się mu. Dochodziła 24, ciepły, spokojny, wiosenny deszcz zamienił się w porządną ulewę, a my dalej łaziliśmy po mieście śmiejąc się z siebie nawzajem, niestety ktoś musiał nam przeszkodzić

= Amy gdzie wy jesteście? – krzyczał Alex do telefonu

= My? Eee… a bo ja wiem, za bardzo leje, ale w którymś parku – odpowiedziałam

= To masz w ciągu 5 minut doinformować się gdzie dokładnie jesteście i do mnie zadzwonić, za godzinę będzie tato i menager chłopaków, lepiej żeby was widzieli w domu jak wrócą i to suchych! – powiedział tak głośno, że ktoś kto go nie zna uznałby, że się drze

- Powiem krótko: mamy kłopoty – zwróciłam się do Billa

- Domyśliłem się, strasznie się darł

- To, to jeszcze nic, nie widziałeś go w akcji

- Widzieć nie widziałem, ale za to słyszałem – skierowaliśmy się w kierunku (przynajmniej mieliśmy taką nadzieję wyjścia z parku, Bill widząc moje zagadkowe spojrzenie mówił dalej – Gdy ty wyszłaś, Alex zaczął się kłócić z Tomem, oczywiście Max i Lucas stanęli po stronie Alexa, a Mattowi kazali iść spać bo jest za mały, Tom może i umie przygadać, ale na pewno nie przegada 3 z twoich braci to chyba oczywiste, że stanąłem w obronie Toma, Gustav miał trochę oporów i próbował być mediatorem, niestety moja mniej udana kopia nie chciała naszej pomocy, więc Gusti staną przy twoich braciach, ja się też na niego wydarłem i poszedłem do pokoju, Gustav z Maxem też poszli do pokoju po kilkunastu minutach, Lucasa wygonił Alex i sam darł się na Toma jeszcze z 2 godziny! Przy jego wrzaskach, krzyki Toma wydawały się szeptem – opowiadał z przejęciem

- No to lepiej nie dawaj mi powodów, bo podczas kłótni bez problemów bije Alexa – zaśmiałam się, rozejrzałam się w obie strony i zaraz wszystko wiedziałam, zadzwoniłam do najstarszego brata z informacją, a on po 5 minutach przyjechał po nas swoim sportowym autkiem

- I jak się kolacja udała? – zapytał Alex gdy wsiedliśmy do jego Ferrari

- Było cudownie, a i dziękuję za prezent – odpowiedziałam

- Nie ma za co siostra

- Jest, jest

- Nie, nie ma, a tak w ogóle to co ty taki cichy Bill? Coś ci w mojej siostrzyczce nie pasuje? Lepiej żeby nie, bo wysiądziesz – pogroził farbowanemu, który był jakiś zamyślony

- Nie, wszystko jest z nią w porządku, zastanawiam się skąd wiesz, że przyjedzie David – odpowiedział

- Ojciec dzwonił, że mamy im zrobić herbaty i posłać łóżko waszemu menagerowi, nie mam pojęcia po kiego on tu, wy to wy, wasza matka wyjechała, a wam się nie chciało jechać do pustego domu, rozumiem doskonale, też był pojechał z kumplem do jego rodziny, ale po kiego nam wasz menager? – powiedział, a ja się w końcu dowiedziałam co bliźniacy robią w moim domu

- A myślisz, że ja wiem? Jeśli coś chce to albo wysyła któregoś z ochroniarzy albo dzwoni, nie mam pojęcia czemu tu jedzie – rozmawiali między sobą, a ja poczułam się dziwnie, zawsze byłam w centrum uwagi, lubiłam gdy wszyscy na mnie patrzeli, słuchali… teraz zostałam wepchnięta na tylne siedzenie i żaden nie zwracał na mnie uwagi! Hello ja też istnieje! Krzyczały moje myśli

- A jak Tom? – zapytał Bill gdy byliśmy już prawie pod domem

- Lepiej się do niego nie zbliżaj, jest strasznie wściekły, jak się z nim mijałem to mówił, że cię zabije gdy tylko będziesz w zasięgu jego rąk – odpowiedział Alex i zatrzymał auto

- No to Amy, musimy się pożegnać, prawdopodobnie widzimy się ostatni raz – odezwał się Billasz wysiadając i odchylając oparcie fotela tak bym mogła wyjść (sportowe auta są 3 drzwiowe a nie 5 gdyby ktoś nie wiedział

- Nie zabije cię, jakoś przemycimy cię do mojego pokoju – uśmiechnęłam się

- Takie coś to mi odpowiada – wyszczerzył się, a potem znacząco poruszył brwiami

- Nawet o tym nie myśl Bill, może ojciec jej tak nie pilnuje, ale ja już o nią zadbam, jeśli po tej nocy coś się w niej zmieni to obiecuję, że pomogę Tomowi cię dorwać – pogroził mu Alex i weszliśmy do domu – a teraz migiem na poddasze, tylko idźcie zapasowymi drzwiami

- To może daj klucz – upomniałam się

- A tak, tak trzymaj – wręczył mi pęk kluczy pokazując którym otworzę drzwi do „tajnych” schodów, które prowadziły z drzwi w kuchni do klapy na poddaszu w takim jakby pustym pokoiku, a potem kolejnymi drzwiami do mojego pokoju. Cały ten „system” jest trochę skąplikowany, bo żeby trafić do drzwi w kuchni trzeba było odnaleźć przejście ukryte pod kafelkami i w odpowiednim „pęknięciu” umieścić kluczyk i przekręcić zamek

- Wow! Nigdy bym nie pomyślał, że tu są drzwi! A rano się o nie opierałem – odezwał się Bill

- Nawet tato o tym nie wie, gdy wyjechał do Ameryki na pół roku, Alex z Maxem załatwili wszystkie sprawy, znaleźli odpowiednich pracowników i w tedy to powstało, miałam 10 lat gdy pierwszy raz z nich skorzystałam, wracałam od Carmen, miałam wrócić o 18, a wróciłam o 21, chłopacy kryli moją nieobecność, a potem tędy przedostałam się na poddasze gdzie w tedy często się chowałam

- Sprytne – podsumował

- Nawet bardzo, jest tylko jedno ale: Max i Alex nie chcą mi dać kluczyka do tych drzwi, o fuu… ile ty pajęczyn – jęknęłam zamykając drzwi i wchodząc po mocno zakurzonych schodach

- Widać, że dawno ich nie używałaś

- Nawet bardzo, zapraszam – powiedziałam otwierając drzwi do pokoju – tylko zdejmuj buty

- Dobra, dobra ale ja i tam muszę wyjść po swoje ciuchy – odpowiedział

- Pogięło cię? Zaraz zadzwonię żeby i coś chłopacy przynieśli, masz wytrzyj włosy – rzuciłam mu ręcznik i zadzwoniłam do Maxa, oczywiście na początku jęczał, że mu się nie chce, ale na koniec i tak przyniósł jakieś ciuchy dla Billa

- Zastanawia mnie po co jedzie tu David – odezwał się z łazienki

- A mnie zastanawia Czemu tato tak szybko wraca – odpowiedziałam, gdy Billasz poszedł do łazienki zdjęłam sukienkę, bieliznę i owinęłam się ogromnym ręcznikiem, który wcześniej wzięłam. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam rozczesywać włosy i zmywać makijaż

- Możesz już iść do łazienki – powiedział Bill gdy sam ją opuścił

- Wystarczy mi jeśli się odwrócisz gdy będę się ubierać – powiedziałam wskazując ręką bieliznę leżącą na łóżku

- Dobra – odpowiedział i się odwrócił, a ja się uśmiechnęłam, staną dokładnie tak, że może być odwrócony ale będzie mnie widział w lustrze toaletki (sama toaletka jest normalnych rozmiarów, ale lustro zostało zmienione na inne, zajmujące większość ściany). Odwróciłam się tyłem do lustra i rozwinęłam ręcznik, założyłam stringi i obróciłam się niby nie specjalnie bokiem i wzięłam stanik do rąk

- Cholera, ramiączko mi się rozrywa – powiedziałam ledwo utrzymując strapioną minę

- A gdzie masz bieliznę? – zapytał Bill

- W komodzie przed tobą – odpowiedziałam mu

- Eee… aha mam się odwrócić?

- Nie musisz, od początku wiedziała, że staniesz tak by widzieć w lustrze jak się przebieram

- Jak się tego domyśliłaś? – usiadł na łóżku

- To mój pokuj – zaśmiałam się i podeszłam do komody, gdy przechodziłam obok Billa zauważyłam jak podnoszą musie spodnie xD

- Robisz to specjalnie?

- Niby co?

- Tak długo przeszukujesz tą szufladę

- Nie, nie robie tego specjalnie, o mam już – wyciągnęłam czerwony, mocno wycięty stanik z delikatnej siateczki więc nie zasłaniał piersi, a jedynie je podnosił. Założyłam go na ramiona i zwróciłam się do chłopaka – zapniesz mi?

- Eee.. jasne – odpowiedział, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach, a on delikatnie zapiął mój stanik. Ręce młodszego bliźniaka powoli opadły na moje biodra, lekko pocałował mnie w kark

- Mmm… - zamruczałam z rozkoszy, wstałam i pchnęłam go na łóżko, delikatnie usiadłam mu na brzuchu i zaczęłam całować go w usta, Max przyniósł jakąś swoją koszule w kratę więc szybko mu ją rozpięłam, Bill popatrzył mi w oczy, nie wiem co zobaczył w moich, ale ja w jego ujrzałam ogniki pożądania. Załapał mnie za biodra i przewrócił, tak by teraz on był górą, całowaliśmy się namiętnie pchani bardziej chwilowym zawrotem głowy niż rozumem, Bill całował całe moje ciało i lekko ugniatał piersi przez delikatny materiał stanika, po chwili znowu się przeturlaliśmy i zaczęłam całować jego nagi tors. Byliśmy już ostro podnieceni gdy rozdzwonił się mój telefon przerywając nam chwile uniesienia

- Odbierz – wysapał Bill, a ja kiwnęłam niechętnie głową i sięgnęłam ręką po telefon

= Tak? – odezwałam się

= Nie chciało mi się iść do was na górę i chyba dobrze co – usłyszałam podejrzliwy głos Lucasa

= Nie masz podstaw by coś takiego nawet myśleć – odparłam

= Dobra, dobra ja i tak wiem swoje, a poza tym dzwonił ojciec i mówił, że będzie razem z jakimś Davidem Jostem w domu za jakieś 20 minut, lepiej się oboje uspokójcie – zaśmiał się i rozłączył

- Też mają wyczucie, za jakieś 20 minut przyjadą – powiedziałam lekko oburzona

- Może i dobrze się stało, że nam przerwano – odpowiedział przetaczając się na brzuch Bill i zaczął delikatnie jeździć opuszkami palców po wewnętrzne stronie mojego uda

- Niby czemu? – odparłam ta chwila była dla mnie bardzo ważna i do tego czułam się gotowa, chciałam by mój pierwszy raz był wspaniały, nie planowany, bym dała się ponieść emocjom i bym zrobiła to z Billem, potem mogę go już nigdy nie zobaczyć, a byłam pewna swych uczuć mimo że znamy się bardzo krótko, inni by powiedzieli, że z tego nic nie może być, że to nie jest uczucie, ale ja właśnie się dowiedziałam co oznacza prawdziwa miłość

- Przynajmniej twoi bracia mnie nie znienawidzą – uśmiechną się pogodnie

- Ale ja tego chciałam – powiedziałam i poczułam, że lekko się rumienię

- Ja też, nigdy wcześniej żadnej dziewczyny tak nie pragnąłem jak ciebie – wyznał

- Ile razy już to robiłeś? – zapytałam zerkając na niego, a potem spuściłam wzrok na czarną, atłasową pościel

- 3 – odpowiedział i chwycił lekko za mój podbródek tak bym na niego spojrzała – Ale ten na pewno byłby najwspanialszy – musną lekko moje usta i zaczął zakładać koszule. Nic na to nie powiedziałam, wstałam i podeszłam do szafy; wyjęłam z niej czarne materiałowe szorty i czerwony top, szybko się ubrałam i uczesałam, a potem zeszliśmy razem do salonu. Ledwie zdążyliśmy usiąść gdy do domu wszedł mój tato w towarzystwie menagera TH.

23.8.08 15:32
 


bisher 0 Kommentar(e)     TrackBack-URL

Name:
Email:
Website:
E-Mail bei weiteren Kommentaren
Informationen speichern (Cookie)



 Smileys einfügen



Gratis bloggen bei
myblog.de