Your love is killing me..

Category


Made by


Image hosted by Photobucket.com
credits
Część 3

Nota nie jest najdłuższa, ale mam nadzieję, że się spodoba ;] A naskrobałam ja specjalnie dla mojej koffanej sąsiadeczki Olci :* K.C.Laska!

_______________________________________________________

- Hej! Chodź do mnie! – usłyszałam głos z drugiego łóżka

- Ty to może jutro – powiedziałam, wtuliłam się w Billa i zasnęłam. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Obudził mnie silny ból głowy i uczucie suchości w gardle. Leżałam kilka minut nie otwierając oczu aż w końcu z wielkim wysiłkiem podniosłam rękę i sięgnęłam po butelkę z wodą (zawsze mam jedną lub dwie na stoliku przy łóżku), lecz moja ręka jej nie znalazła. Zdziwiłam się. Z trudem otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu, które wcale nie było moim pokojem! Opadłam na poduszki i starałam się, przypomnieć sobie jakim cudem znalazłam się w pokoju gościnnym i czemu obok mnie śpi... No właśnie kto śpi obok? Achh… już wiem!

To Tom! Nie no skąd! Przecież to Bill! A Bill przypadkiem nie miał dredów? Nie, to Tom ma dredy! Przedawkowałam… zdecydowanie przedawkowałam

Biłam się z własnymi myślami, a gdy w końcu doszłam do tego jak ma na imię chłopak śpiący obok, skupiłam swoje myśli na wczorajszej imprezie. Pamiętam, było piwo, wódka, driny… i dragi, ale od kogo brałam dragi? Czułam się dziwnie, nawet bardzo dziwnie, od prawie 3 lat brania (rzadkiego, ale brania) drag, po raz pierwszy nie pamiętałam od kogo je wzięłam…

- Chłopacy, widzieliście gdzieś Amy? Lucas twier… - do pokoju wszedł Alex, a gdy mnie zobaczył natychmiast zamilkł. Stał tak w drzwiach, patrzył na mnie i poruszał ustami jak ryba wyjęta z wody.

- Cześć Alex, możesz mi przynieść wody? – uśmiechnęłam się

- Eee… spuścić ciebie na chwile z oczu, a już se pozwalasz – powiedział

- Oj tam, gadasz jak tato! Nic nie było! – zapewniłam brata

- No dobra, wierze ci, wstawaj i chodź do kuchni, zrobię ci coś na kaca – uśmiechną się lekko i wyszedł. Spojrzałam na śpiącego obok Billa, kosmyki włosów spadały mu ta twarz, a na ustach widniał lekki uśmiech, wyglądał tak spokojnie, jak małe dziecko… Delikatnie zabrałam mu włosy z twarzy i delikatnie musnęłam jego wargi. Wygramoliłam się z łóżka i dokładnie otuliłam chłopaka kołdrą, założyłam wczorajsze ubranie (nie będę przecież paradować przed braćmi w koronkowej bieliźnie!) i wyszłam z pokoju. Skierowałam się na poddasze, wyciągnęłam z szafki czystą bieliznę, ściągnęłam z wieszaka szlafrok i weszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Zimna woda obmywała me ciało przyprawiając je o dreszcze, zaczęłam rozmyślać co mają w sobie bliźniacy, że tak mnie pociągają? Trudno mi powiedzieć który bardziej, gdy jestem przy Tomie, liczy się tylko on… ale gdy jestem obok Billa, to zapominam o wszystkich innych. Wyszłam spod prysznica, wytarłam się, założyłam bieliznę, szlafrok, miękkie kapcie i zeszłam do kuchni.

- Jak się czujesz? – zapytał Alex stawiając przede mną talerz z omletem, jakiś przez niego robiony sok na kaca i spodek z jakimiś tabletkami – zjesz, a potem to wypij

- Dzięki – uśmiechnęłam się

- Nie ma za co, a i dziś robisz za niańkę – poinformował mnie

- Że jak? Na pewno nie! Wiesz, że się do tego nie nadaję

- Tak, wiem o tym dobrze i ty też wiesz, że się nadajesz, może jak ładnie poprosisz to Max cię zastąpi – popatrzył na mnie i po chwili usłyszałam trzask drzwi, co znaczyło że Alex właśnie opuścił budynek który kazano nam nazywać domem xD, a ja zabrałam się za jedzenie

- Cześć Amy – do kuchni wszedł zaspany Matt

- Cześć mały, jak się spało? – zapytałam chociaż znałam odpowiedź, odkąd nauczył się mówić to co rano powtarza to samo

- Beznadziejnie! Moje łóżko jest za twarde! – powiedział to czego się spodziewałam i wszedł do części kuchennej (w jednym pomieszczeniu mieliśmy kuchnię i jadalnię, oddzielone od siebie dość wysokim murkiem)

- Czyżby ktoś mi zrobił śniadanie? – do kuchni wlazł Tom

- Tobie? To raczej ja mam dobrego braciszka który się mną zajął i nie pozwoli mi umrzeć z głodu – zaśmiałam się

- Ehh… a może skończymy, to co nam wczoraj przerwał mój brat? – zrobił cwaną minę

- A na czym skończyliśmy? – zapytałam, chodź już wszystko dobrze pamiętałam

- A masz coś pod tym szlafroczkiem? – zadał kolejne pytanie

- Sam się przekonaj – odpowiedziałam

- Z chęcią – powiedział i zbliżył się do mnie, najpierw delikatnie pocałował mnie w usta, a potem zaczął całować mnie po szyi i zaczął mi zsuwać szlafrok z ramion

- Amy, gdzie są jogurty? – zza murku wyszedł Matt, a Tom od razu się ode mnie odsuną i odchrząknął

- Na drzwiach w lodowce – odpowiedziałam i poprawiłam szlafrok

- Ale ja ich tam nie widzę – zrobił smutną minkę

- Chodź, pokażę ci, że są – wstałam, wzięłam małego na ręce i zdjęłam mu jogurt

- Dziękuję – przytulił mnie, dał buziaka w policzek i szczęśliwy pobiegł na górę

- Nie masz ich czasem dość? – zapytał zrezygnowany Tom siadając na krześle naprzeciw mnie

- Kogo? Moich braci? – zapytałam wracając do jedzenia

- No a kogo innego?

- Nie, nie mam ich dość, to są moi bracia, to oni mnie wychowali… miałam 7 lat gdy moja mama zmarła, ojciec się załamał, a potem poświęcił się całkiem pracy, tak jakbyśmy nie istnieli… to bracia mnie wychowali, teraz ja muszę z nimi wychować Matta

- Przykro mi

- Mi też, minęło już 10 lat i jakoś daję sobie z tym radę – uśmiechnęłam się lekko

- Widzę, że ty mi jeść nie zrobisz – powiedział po chwili milczenia

- Na twoim miejscu to już dawno bym sobie sama czegoś szukała – wystawiłam mu język

- Wredna jesteś – zaśmiał się i poszedł poszukać sobie czegoś do jedzenia

- Amy! Ratuj mnie! Patrz o mi Matt zrobił! – do kuchni zbiegł Max

- Hahaha – tylko śmiech mogłam z siebie wydobyć na widok brata ubranego w garnitur i z przylizanymi włosami, niestety coś mu przeszkadzało, a dokładniej wielka plama na ubraniu i włosy przylizane jogurtem który dałam Mattowi

- No nie jest śmieszne! Zrób cos z tym! – krzyczał

- Nie wrzeszcz, mnie nadal głowa boli, a poza tym Gustav, Bill i Lucas jeszcze śpią

- Ja już nie, ale te krzyki mnie tu ściągnęły, Max pokaż się – na schodach ukazał się Lucas

- Dobra, nie dokazuj mu więcej, dawaj ta marynarkę i koszulę, krawat też oddawaj – zabrałam bratu ciuchy i poszłam do pralni żeby wykonać tą jakże „trudną” czynność nastawienia pralki

- Ale co ja teraz na siebie nałożę? – zapiszczał łażąc za mną Max

- Szanowny panie Maxymilianie, twój garnitur się pierze, więc teraz założysz swoje zwykłe ciuszki i zostaniesz w domu, a teraz chodź, sam tego z włosów nie wymyjesz – zaśmiałam się, ponieważ znając mojego brata nałożył wcześniej na włosy pełno żelu, a potem zawędrował do mojej łazienki i podkradł mi trochę lakiery, a w połączeniu z jogurtem powstaje mieszanka wybuchowa której on sam nie zmyje xD

- Dziękuję Ci, jesteś kochana – zaczął gadać jak najęty

- Och zamknij się już – zaśmiałam się – schylaj łeb – gdy ten wykonał polecenie odkręciłam lodowata wodę i prysnęłam mu na plecy

- AAAAAAAAAA!!!!!!!! To jest zimne! – wyprostował się nagle w rezultacie czego oblałam mu spodnie i nowe lakierki

Tak właściwie to po kiego on się tak odstawił?

Godzinę później wreszcie skończyłam prace xD

- Jesteś wielka – stwierdził Max

- Wiem o tym – odpowiedziałam i wróciłam do kuchni, żeby w końcu wypić tabletki i skończyć ten paskudny sok, kuchnia oczywiście była pusta… do czasu

- Mam nadzieję, że wszystko sobie przypomniałaś - gdy wstawiałam naczynia do zmywarki kuchnie odwiedził Bill

- Tak, każdy szczegół pamiętam i eee… sory za to moje nocne zachowanie – powiedziałam

- Nie masz za co przepraszać, domyślam się co się działo na tej dysce – uśmiechnął się i zajrzał do lodówki

- No tak, dużo się działo – zamknęłam zmywarkę, oparłam się o nią i zaczęłam przyglądać Billowi

Ma całkiem sexy tyłeczek

- Domyślam się, że Tom tu z samego rana przyszedł i zaproponował Ci skończenie tego co zaczęliście w nocy – wyją jakieś rzeczy z lodówki i zaczął sobie robić śniadanie, ale jego słowa wcale do mnie nie docierały, byłam jak w jakimś transie – Zawiesiłaś się? – zapytał pstrykając palcami przed moimi oczami

- Eee… no sory – poczułam, że się lekko rumienię

- Nic nie szkodzi, mówiłem że pewnie Tom tu przyszedł z propozycją byście skończyli to co zaczęliście w nocy, no i pewnie wam ktoś przeszkodził, a on się zapytał czy nie masz dość swoich braci – zaśmiał się

- Skąd wiesz? Powiedział ci? – zapytałam zdziwiona

- Nie, jesteśmy bliźniakami, więc nie musi mi o takich rzeczach mówić, sam się domyślam – odparł i usiadł przy stole

- Też bym chciała mieć siostrę bliźniaczkę, jak to jest? – usiadłam naprzeciw niego

- Co? Mieć bliźniaka? Super uczucie jeśli jest obok ciebie ktoś kto rozumie cię bez słowa, to tak jakby jedną osobę podzielić na dwie części

- Fanie by było - uśmiechnęłam się

- Wiesz, może kiedyś trafisz na taką osobę która będzie dla ciebie jak siostra czy brat bliźniak – złapał mnie za rękę, a po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze

- Czasem czuję, że już takiego kogoś znalazłam – popatrzyłam w jego czekoladowe oczy

- Mogę wiedzieć kto jest tym szczęśliwcem? Jeśli to jakiś chłopak to pójdę go sklepać

-Ty? Z tymi twoimi pseudo mięśniami? – zaczęłam się śmiać

- Wątpisz we mnie? – zrobił „groźną minę”

- Ani troszkę – dalej się śmiałam

- To zaraz się przekonasz ile mam siły – podszedł do mnie, przerzucił przez ramię i skierował się na górę, a ja dalej się śmiałam, wszedł do łazienki, wsadził mnie do wanny i spryskał mnie lodowatą wodą, wyrwałam mu „narzędzie zbrodni” z rąk i też zaczęłam go pryskać, w rezultacie czego byliśmy cali mokrzy i nie daliśmy rady wyjść z łazienki ponieważ kafelki były całe w wodzie, a my się śmieliśmy

- Co tu się stało? – zapytał się Max

- Amy i Bill zrobili powódź! – zaczął krzyczeć Matt

- Wy macie po 18 i 17 lat, a zachowujecie się jakbyście mieli po 5 lat – stwierdził rozbawiony Lucas, a Tom który za nim stał widząc jak leżę na Billu i oboje się śmiejemy tylko się skrzywił

- Oho, Tom będzie wściekły – szepną mi do ucha Bill

- Skąd wiesz? – zapytałam i podniosłam jedną brew do góry

- Jak zostaniemy sami to ci powiem – stwierdził i jakimś cudem udało mu się wstać, po czym oczywiście podał też mi rękę

- Dzięki – powiedziałam i pobiegłam do siebie żeby się przebrać, gdy już się wysuszyłam uwiązałam na smycz oba moje pieski i pobiegłam na dół

- Max! Zostajesz w domu, więc teraz ty robisz za niańkę! – krzyknęłam szukając japonek

- Niech ci będzie, ale jak Alex z Gustavem wrócą to nie będą zachwyceni że mnie samego zostawiasz! – odkrzyknął

- Max 18 lat więc sobie poradzisz! Idzie ktoś ze mną wyprowadzić psy? – wydarłam sie znowu

- Ja! – z góry dobiegły mnie dwa głosy (chyba oczywiste czyje ;P) i po chwili przede mną stali bliźniacy

- No to się szybko ubierajcie i wychodzimy, ale ostrzegam to będzie spacer na około miasta, więc zajmie nam dobre 3-4 godziny – ostrzegłam ich, w końcu Hamburg to duże miasto, a spacer ze szczeniakami? Będzie baaaaardzo długi

- Damy sobie radę, byle by nie iść przez żadne lasy – odpowiedział natychmiast Bill i po chwili szliśmy już spokojną uliczką.

________________________________________________________

No i jak się podoba?? xD

12.4.08 22:55
 


bisher 2 Kommentar(e)     TrackBack-URL


(30.10.08 21:15)
Ja tu się zaczytałam i patrzę, koniec! : (( łee ale zostało mi jeszcze tamte stronki. ; dd Opowiadania są świetne! :***


Marianp / Website (10.8.17 20:32)
Co by kto nie mówił autor dobrze to ujął, sam bym nie napisał lepiej http://3wymiarowy.pl

Name:
Email:
Website:
E-Mail bei weiteren Kommentaren
Informationen speichern (Cookie)



 Smileys einfügen



Gratis bloggen bei
myblog.de