Your love is killing me..

Category


Made by


Image hosted by Photobucket.com
credits
1 część opowiadania

Szłam ciemną uliczką do domu i pisałam esy z przyjaciółką, prawie nigdy się nie rozstawałyśmy, Carmen była mi jak siostra, której bardzo potrzebowałam,  ona rozumiała mnie jak nikt.

- Oddawaj komórkę! - jakiś chłopak przygwoździł mnie do ściany starego bloku, w którym prawie nikt nie mieszka

- Spadaj, nic ci nie dam - powiedziałam próbując się wyrwać

- Oddasz, oddasz - zapewnił mnie chłopak wyciągając zza siebie nóż i podstawił mi pod gardło

- Phi... co jest moje, nigdy nie będzie twoje - odpowiedziałam oddalając szyję od ostrza noża i patrząc prosto w błękitne oczy chłopaka

- Oj Amy, Amy czy ty nigdy nie dasz się nastraszyć - powiedział zrezygnowany chłopak chowając nóż do kieszeni

- Hmm... pomyślimy, jeśli ty będziesz mnie straszyć to nigdy - zaśmiałam się z załamanego kumpla - łap - rzuciła mu swoją komórkę i ruszyłam w dalszą drogę do domu

- O! Amy! masz nowe tapety! - zaczął zachwycać się Zack

- Mi też się podobają - powiedziałam wyciągając z kieszeni iPoda

- Mogę sobie je przesłać? - zapytał Zack

- Jeśli chcesz - odpowiedziałam, zatkałam sobie uszy słuchawkami i zaczęłam wsłuchiwać się w piosenki Nevada Tan, nagle poczułam mocne szarpnięcie i wywaliłam się do tyłu, szybko wyjęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na kumpla

- No i coś zrobił?! - krzyknęłam - Teraz mam całą brudną sukienkę!

- Ale żyjesz, tak się wsłuchałaś w głos tego całego T:mo że nie słyszałaś nadjeżdżającego samochodu, ledwie cię złapałem - odpowiedział oburzony moją głupotą

- A skąd wiedziałeś, że akurat ich piosenek słucham? - zapytałam wstając i otrzepując białą sukienkę

- Bo ty ich zawsze słuchasz - odpowiedział i z powrotem zaczął się bawić moją i swoją komórką, pokręciłam głową, włożyłam słuchawki do uszu i poszłam przed siebie; tym razem bardziej uważając na to gdzie idę

- Dobra Zack dawaj kome, jesteśmy pod moim domem - powiedziałam

- Już, już tylko jeszcze jedna tapetka - powiedział 

- Coś nie tak? - w bramie na podwórko staną mój 3 lata starszy brat

- Jak na razie wszystko gra - odpowiedziałam nie odwracając się nawet (przez 17 lat nauczyłam się rozpoznawać braci po ich głosach, sposobach chodzenia)

- Ale jak coś to wiesz, my jesteśmy gotowi pomóc - usłyszałam jeszcze jeden głos, którego nie byłam pewna, odwróciłam się

- Gustav! - pisnęłam i podbiegłam do kuzyna mocno go przytulając

- Ostrożnie, bo go udusisz - zaśmiał się Alex - O! a co z twoją sukienką? miała być śnieżnobiała jak wrócisz, tato będzie załamany 

- To przez tamtego głupka - wskazałam na Zacka

- Co przeze mnie, co przeze mnie? życie ci uratowałem, łap komórkę, ja tez będę leciał nara chłopaki - powiedział, rzucił w moim kierunku kome i se poszedł

- Cały Zack, ni stąd, ni zowąd  się pojawia i tak samo znika - westchnęłam mi weszłam do domu razem z bratem i kuzynem

- Cześć tatku! Cześć chłopacy! - krzyknęłam gdy tylko Gustav zamknął za nami drzwi

- Taty nie ma więc się nie wydzieraj - z góry zbiegł Max i zaraz zniknął w kuchni (Max to mój rok starszy brat, oprócz niego i Alexa mam jeszcze 2 - tym razem młodszych 15-sto letniego Lucasa i 10-cio letniego Matta)

- To co mi pierdolisz, że będzie załamany? - zapytałam Alexa

- No bo za jakieś 30 sekund będzie - powiedział, włączył stoper i gdy tylko liczby ustawiły się na czasie 00:00:30 drzwi do domu się otworzyły i wszedł nasz tato

- Witam droga młodzieży - przywitał nas, a potem poszedł do kuchni, spojrzałam na braci i ruszyłam za tatem

- Kochanie, mam dla ciebie prezent - powiedział tato parząc sobie kawę

- Tak? jaki? - zapytałam siadając na blacie stołu i biorąc jabłko

- Idź do swojego pokoju to się dowiesz, a i wrzuć sukienkę do kosza, bo po praniu nic z niej nie będzie - powiedział, lekko się uśmiechnęłam i pobiegłam na piętro

- Cześć Amy, pomożesz mi w lekcjach? - zapytał mnie Matt

- Jasne, tylko najpierw mi powiedz  gdzie tato schował mój prezent, w moim starym pokoju czy na poddaszu – odpowiedziałam

- Na poddaszu – odpowiedział i poszedł spowrotem do swojego pokoju

- Dzięki – powiedziałam i popędziłam 2 piętra wyżej gdzie było poddasze i mój drugi pokój za razem, rozejrzałam się po pomieszczeniu i nie zauważyłam żadnych zmian, gdy nagle spod łóżka wybiegły dwa szczeniaki; jeden cały czarny w którym rozpoznałam owczarka belgijskiego, a drugi biało-szary który był alaskan malamutem złapałam oba pieski i w miarę powoli zbiegłam do kuchni

- Tato, one są wspaniałe! Dziękuję! – powiedziałam stawiając psiaki na podłodze i mocno przytuliłam tatę

- Cieszę się że ci się spodobały, tak bardzo przypominasz waszą matkę, nawet nie wiesz jaki jestem z tego dumny, ona też była wspaniałym człowiekiem który tak jak ty kochał obie te rasy – tato się uśmiechnął i pocałował mnie w czoło

- On też by się cieszyła, że w końcu je kupiłeś – powiedziałam, miałam w tedy 7 lat, ale nie zapomnę tego dnia, nie zapomnę wyrazu twarzy taty gdy dowiedział się, że ma 4 zdrowego syna, ale jego żona zapłaciła za to swoje życie, nigdy nie zapomnę tej sekundy w której ze szczęśliwego, pełnego życia człowieka zmienił się na 2 lata we wrak człowieka, już w tedy razem z braćmi opiekowałam się Mattem, oczywiście najwięcej spoczywało na barkach Alexa, ale my staraliśmy się jak najwięcej robić, by przywrócić w tacie chodź część dawnego życia. Przytuliłam jeszcze raz tatę i zabierając szczeniaki poszłam do pokoju małego (czyli Matta)

- W czym mam ci pomóc? – zapytałam czochrając jego dosyć długie, czarne włosy

- W matematyce – powiedział podając mi zeszyt. Tak, tego się spodziewałam, moi wszyscy bracia poszli po tacie i ciężko im idzie wszelkie liczenie, wszystko co trzeba wytłumaczyć przez jakieś twierdzenia, wolą siedzieć przy samochodach, uprawiać sporty, byle które, ważne żeby nie liczyć, ja za to także w charakterze poszłam po mamie, tak jak i ona nie mam najmniejszych problemów z matmą, fizą, chemią i ogólnie z nauką, oczywiście gdy mieszka się z czterema braćmi i ojcem trudno jest uniknąć cech nabytych xD w moim przypadku miłości do szybkich pojazdów. Zaczęłam tłumaczyć Mattowi wszystkie przykłady po kolei i sprawdzać czy dobrze je rozwiązuje, a w między czasie sprawdzać pozostałe prace domowe małego

- Amy, ty wiesz, że ja cię tak bardzo kocham, prawda, siostrzyczko – do pokoju wpadł Lucas

- Słucham cię – nawet nie spojrzałam na brata

- Proszę nie bądź wyrodną siostrą i zrób za mnie zadania z fizyki – klęknął przede mną

- A idź ty oszołomie, czy zawsze musisz dostawać 1 z prac domowych a 6 bądź 5 z testów? – zaśmiałam się

- No jeśli zamienimy się mózgami to zawsze będę dostawał 1 – wyszczerzył się

- O nie, tak to nie ma, ostatni raz za ciebie odrabiam, potem będziesz sam, a ja tylko będę sprawdzała – odpowiedziałam, wzięłam psiaki i razem z Lucasem opuściliśmy pokój Matthewa

- Proszę, te 5 zadań – Lucas podał mi ćwiczenia

- Chodź tu, potłumaczę ci to, na lepsze cvi to wyjdzie niż, wycieranie kurzu w szafie – zaśmiałam się z brata który praktycznie wlazł do szafki z ciuchami

- Ale ja idę na randkę, potem mi potłumaczysz – odpowiedział

- Aha, biedna dziewczyna, no ale oki jeśli chcesz zrobić na niej dobra wrażenie to załóż zieloną bluzkę, tą którą ostatnio wybrałam ci z Alexem, czarne jeansy, białe adidasy, ale te które ja ci wybrałam, a których nie chcesz nosić i spryskaj się tymi perfumami od Maxa no i weź ze sobą zieloną bluzę – powiedziałam nie przestając pisać zadania – a jeśli chcesz zrobić na niej złe wrażenie, to ubierz się tak jak chcesz

- Dzięki siostra – odpowiedział – ale tych butów nie założę

- Założysz, szlamo założysz, i zmień kolczyk, złoto ci nie pasuje – dodałam

- A ty to co? Myślisz, że jesteś czytaj krwi? – zapytał

- Pewnie, że tak, nie powiem kto jako jedyny ma blond włoski – powiedziałam wrzucając ćwiczenia brata do jego plecaka

- Po dziadku czarna mambo – oburzył się

- Ale to lepsze niż albinos – zabrałam szczeniaki i wyszłam z pokoju brata, aj jak ja go lubię wnerwiać xD

- Jaka ty jesteś wredna – obok mnie przeszedł Max, Gustav, i Alex

- Co ty nie powiesz Maxymilianie – postawiłam szczeniaki na ziemi i zaczęłam uciekać od wściekłego brata

- Dobrze wiesz, że nienawidzę jak tak na mnie mówisz! Zostaniesz ukarana! – darł się

- Tak? I co jeszcze?  Najpierw mnie złap! – krzyknęłam i wbiegłam do swojego starego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz, a po chwili usłyszałam głuche „ŁUP” gdy Max walną o drzwi

- Jeszcze się doigrasz Amy! – krzyknął i se poszedł.

___________________________________________________________________

No i jak się podoba?  A notka została napisana dla mojego ukochanego Tomuśka! :** Kocham Cię!!

2.12.07 20:30
 


bisher 2 Kommentar(e)     TrackBack-URL


Robyn (2.12.07 20:42)
Notka zajebista siostra Tylko nie mogłam się połapać z tymi Braćmi Twoimi za dużo ich xD I dzięki za dedykację :*Ja cibie też kocham :**


(9.2.08 16:35)
Bombowe,wyleciałe w kosmos opowiadanie!!! Jak zawsze najlepsze!!! xD

Name:
Email:
Website:
E-Mail bei weiteren Kommentaren
Informationen speichern (Cookie)



 Smileys einfügen



Gratis bloggen bei
myblog.de