Your love is killing me..

Category


Made by


Image hosted by Photobucket.com
credits
Część 4

Wiem, noty nie było bardzo dawno, dlatego ta jest długa xD Wyszło mi 6 stron w wordzie ^^ A dedykuje ją Pani z Wielkiego Miasta xD Sąsiadeczko, nocia 4 you :**

___________________________________________

- Damy sobie radę, byle by nie iść przez żadne lasy – odpowiedział natychmiast Bill i po chwili szliśmy już spokojną uliczką.

PO GODZINIE

- Możemy już wracać? Nogi mi zaraz odpadną – jęczał Tom

- Zgadzam się z Tobą – odpowiedział mu Bill

- Wiedziałam, że tak będzie – zaśmiałam się i wyciągnęłam z kieszeni kome

= Kochany braciszku, czy możesz przyjechać po 2 trupy? – zapytałam słodkim głosem Maxa

= Niech będzie, tylko powiedz gdzie

= Do paku na Schneiderstrasse – poinformowałam go gdzie jesteśmy i się rozłączyłam

- Chodźcie usiąść, za pare minut powinien przyjechać Max

- Całe szczęście – sapnęli i opadli zmęczeni na ławkę.

Gdy oni regenerowali swoje siły, ja podeszłam z psiakami do fontanny i pomogłam im się napić. Po powrocie do domu szybko umyłam je czystą wodą i wytarłam, a potem zaprowadziłam do mojego pokoju

- Tom marudził, że umiera i chyba zaraz zaśnie więc stwierdziłem, że teraz mogę z tobą pogadać – do pokoju wbił się Billasz

- Tak? A o czym niby? – zapytałam nie kojarząc wcześniejszej obietnicy czarnego

- Miałem ci powiedzieć za co Tom może się złościć – odpowiedział i usiadł na łóżku, a po chwili się na nim położył i podparł głowę rękoma

- Ahh… już pamiętam, więc dlaczego? – usiadłam obok niego po turecku i wzięłam butelkę z wodą

- Bo on myśli, że cię podrywam – odpowiedział prosto z mostu patrząc w sufit

- Że co?! – prawie wyplułam to co miałam w ustach

- To co słyszałaś – odpowiedział również siadając i tym razem patrząc mi w oczy – strasznie mu się spodobałaś, ale sama dobrze wiesz jakie on ma zachowanie, gdy rano się wygłupialiśmy sądził, że mam zamiar cię od niego odsunąć, w pokoju strasznie się do mnie rzucał, powiedział nawet, że czegoś takiego jeszcze nigdy do żadnej dziewczyny nie czuł co do ciebie

- Dlaczego mi to powiedziałeś? – do tej pory sądziłam, że to po prostu zwykłe zachowanie Toma, jednak teraz? Nie miałam pojęcia co o tym myśleć

- Bo nie chcę by mój brat cierpiał, jest jaki jest ale zawsze będzie moim bliźniakiem – spuścił wzrok

- To rozumiem, ale ja do niego nic nie czuje, nie mogę z nim być, będę skrępowana, a jeśli z nim będę i poznam chłopaka, którego naprawdę pokocham? Tom będzie zdruzgotany, ja również nie chcę go ranić

- Więc nie dawaj mu powodów, by myślał, że możecie być razem – odpowiedział i lekko się uśmiechną

- A ty co o mnie sądzisz? – zapytałam

- Ja? Eee… Hmm… No… - zaczął się jąkać i podrapał się w głowę

- Znacznie łatwiej jest mówić o uczuciach innych ludzi niż o własnych – uśmiechnęłam się do niego

- Racja, racja… możemy o tym nie rozmawiać?

- Jasne, możemy pogadać o czymś innym, albo pomilczeć, no albo pójść na spacer – usiadłam do niego plecami, a potem się o niego oparłam – co wybierasz? – zapytałam podnosząc głowę by spojrzeć mu w oczy

- Jeśli chcesz to możemy się przejść – odpowiedział

- Albo mam jeszcze jeden pomysł, teraz posiedzimy i pogadamy, albo pomilczymy, a wieczorem zadzwonię po parę osób i pójdziemy się zabawić, co ty na to?

- Może być – odpowiedział z uśmiechem, siedzieliśmy tak i gadaliśmy, potem poszliśmy zrobić wszystkim obiad (no w sumie to ja gotowałam), sami wzięliśmy swoje talerze i wróciliśmy na poddasze do mojego pokoju i dalej gadaliśmy. Koło godziny 19 zadzwoniłam do znajomych i umówiłam się z nimi na 20.30 przed ulubionym klubem, Bill poszedł się szykować i ja też zaczęłam, a raczej chciałam zacząć, bo jak zwykle miałam dylemat

- Słyszałem, że wybierasz się do klubu – do pokoju wszedł Max

- Dobrze słyszałeś i dobrze się domyśliłeś, że potrzebuje pomocy – odpowiedziałam

- To może dziś założysz hmm… tą sukienkę – wyciągną z szafy zwiewną sukienkę do pół uda i na cieniutkich ramiączkach w srebrnym kolorze – do tego te buty – wyciągną jeszcze białe srebrne buty z cieniutkimi sznureczkami do obwiązania łydek – ubierz się, a ja zaraz przyjdę – powiedział i wybiegł z pokoju, zrobiłam tak jak mi kazał i stwierdziłam, że całkiem nieźle wyglądam

- No pięknie siostra, ale mam coś dla ciebie, miałem dać ci to na urodziny, ale tu bardzo pasuje – uśmiechną się i ręczył mi spore pudełko

- Co to? – zapytałam

- Otwórz i sprawdź – odpowiedział z uśmiechem, w pudełku była srebrna kolia, kolczyki i bransoletka, wzięłam do ręki kartkę, która tam była i przeczytałam całe zaświadczenie

- Ile ty na to wydałeś? Max to musiało kosztować majątek, lepiej to zachowaj i daj na zaręczyny dla dziewczyny – powiedziałam gdy tylko przeczytałam, że to co uznałam wcześniej za cyrkonie było prawdziwymi diamentami, były małe ale w ogromnej ilości, cała kolia, bransoletka i kolczyki były nimi wysadzane

- Kupiłem to tobie na 18 to prezent, a prezentu się nie oddaje – powiedział i zapiął mi kolię – pięknie w niej wyglądasz – uśmiechną się – Idę zobaczyć czy Bill na pewno dobrze się ubiera – zaśmiał się i wyszedł. Czułam się dziwnie, niby od zawsze przyzwyczajona byłam do bogactwa, dobre ciuchy, piękny dom, wakacje na 2 końcu świata, odpowiadało mi takie życie, ale czułam się dziwnie ze świadomością noszenia na sobie tylu diamentów! W końcu postanowiłam nie myśleć o tym jak o czymś wspaniałym, a tak jak o każdym innym prezencie od brata, weszłam do łazienki  i podkręciłam włosy, lekko podpięłam je z jednej strony i założyłam kolczyki i bransoletkę, zrezygnowałam z czarnego kolory i oczy również pomalowałam na srebrno lekko mieszając z niebieskim cieniem, jak zwykle wytuszowałam rzęsy, a krwisto czerwoną pomadkę zamieniłam na brokatowy błyszczyk, spryskałam się jeszcze ulubionymi perfumami i wyszłam z łazienki

- A i zamiast bluzy załóż to, prezent od Alexa – na chwile wpadł jeszcze Max i podał mi futro z białych fretek, na długość sięgało mniej więcej do pępka, a rękawy do łokci, bardzo mi się spodobało – Popatrz na zapinki – wyszczerzył się mój brat – są z kości słoniowej

- Wiesz, czuje się jakbym szła na jakiś bal albo do restauracji, a nie do klubu – powiedziałam

- To nic, trzymaj jeszcze torebkę, wszystko już w niej jest i idź, Bill już czeka – powiedział dość tajemniczo i podał mi ramię, zaśmiałam się i chwyciłam go

- A wy gdzie się wybieracie? – z pokoju wyszedł nagle Tom

- Do klubu – odpowiedziałam wymijająco

- A czemu beze mnie? – zapytał i potarł zaspane oczy

- Bo spałeś, jeśli chcesz to wpadnij do klubu, Max cię podrzuci – powiedziałam i poszłam dalej trzymając Maxa pod rękę

- Nigdzie go nie podrzucę, nie mam zamiaru przebywać w jego pobliżu – burkną

- A to niby dlaczego? – zapytałam

- Może potem, teraz oddaje cię w ręce Billa – powiedział i szybko uciekł

- Pięknie wyglądasz – powiedział farbowany

- Dzięki – odparłam i przyjrzałam się mu, miał na sobie czarne jeansy, białą koszulę i czarną marynarkę, włosy swobodnie opadały mu na ramiona, a jego piękne, głębokie oczy były minimalnie pomalowane

- No to co? Ruszamy – uśmiechną się tajemniczo i podał mi swoje ramię, zaśmiałam się i chwyciłam go pod rękę, zanim jeszcze wyszliśmy zdążyłam zobaczyć stojącego na schodach Toma ze wściekłą miną

- Gdzie my idziemy? Do klubu jest w drugą stronę – odezwałam się po chwili

- Nie idziemy do klubu, twój brat wszystko załatwił – uśmiechną się

- Co? To gdzie ty mnie zabierasz?

- A gdzie możemy iść tak ubrani?

- Powiedz, że żartujesz

- Ani trochę

- Głupole! Wszystko ukartowaliście!

- Wiesz, dobrze jest mieć w twoich braciach przyjaciół, zwłaszcza u Alexa i Maxa

- U Alexa? A po co u niego?

- Bo Alex kupił dziś to futerko i biżuterię, Lucas też miał w tym swój wkład, dorzucił trochę kasy, ale to pod namową Maxa

- A więc to była tajemnica na większą skalę tak?

- Dokładnie – odpowiedział i po tego typu rozmowach w końcu doszliśmy do jednej z najdroższych restauracji w mieście

- Zwariowałeś – powiedziałam

- Na twoim punkcie – szepną mi do ucha i otworzył drzwi wpuszczając mnie przodem, kelner widząc nas podszedł i zaprowadził do stolika, był najbardziej oddalony od reszty, stał na nim świecznik z 3 płonącymi świecami i wazon z bukietem zrobionym z goździków i herbacianych róż, Bill pomógł mi zdjąć futro i usiąść

- Ale z ciebie gentelman – zaśmiałam się, Bill nic nie powiedział ponieważ przyszedł ten sam kelner pchając przed sobą wózeczek na którym stało wiaderko z lodem i szampanem w środku, nalał nam do kieliszków, a potem podał karty z menu i odszedł

- Wybieraj to co chcesz – powiedział z śmiechem

- No to ja wybiorę sobie nigiri-zushi z łososiem – powiedziałam gdy przyszedł kelner

- Co to jest? – zapytał Billasz gdy kelner odszedł

- Jedno z Japońskich dań, coś w rodzaju shushi

- Aha, już mi nie smakuje

- Dlaczego? Jest pyszne

- Dla mnie surowa ryba jest okropna

- A jadłeś kiedyś?

- Nie – wyszczerzył się co zakończyło naszą konwersacje na temat shushi. Kolacja była wspaniała, Bill opowiedział mi sporo o sobie i trochę o Tomie, a ja mu o sobie, rozmawialiśmy o wszystkim

- Znamy się krótko – zaczął Bill gdy wyszliśmy z restauracji z zamiarem pójścia na spacer

- Nawet bardzo – zaśmiałam się

- Mniejsza czy bardzo czy nie, w każdym bądź razie krótko

- Tak, dokładnie to od wczorajszego wieczoru – znowu mu przerwałam ze śmiechem lecz Bill był poważny

- W jednej rzeczy zgadzam się z Tomem, jesteś cudowna – spojrzał mi w oczy i pocałował nie, nie tak jak ja wcześniej go, tylko tak prawdziwie… z uczuciem, pocałunek był krótki, ale wyrażał bardzo wiele, przygryzłam dolną wargę i odwzajemniłam jego pocałunki, staliśmy tak na środku chodnika całując się gdy luną deszcz, nie zwracaliśmy na to uwagi, chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy przed siebie. Po przejściu kilku metrów byłam cała przemoknięta, deszcz był ciepły więc zdjęłam futerko i zaczęłam kręcić się w koło ze śmiechem, a gdy spojrzałam na Billa śmiałam się jeszcze bardziej, mimo że oczy miał lekko pomalowane, czarny cień spływając po jego twarzy pozostawił za sobą ciemne strumyki

- Ty się nie śmiej, cała jesteś srebrno-niebieska – Bill podbiegł do mnie i złapał w pół

- Wole być srebrno-niebieska niż mieć czarne strumyki na policzkach – wywinęłam się mu. Dochodziła 24, ciepły, spokojny, wiosenny deszcz zamienił się w porządną ulewę, a my dalej łaziliśmy po mieście śmiejąc się z siebie nawzajem, niestety ktoś musiał nam przeszkodzić

= Amy gdzie wy jesteście? – krzyczał Alex do telefonu

= My? Eee… a bo ja wiem, za bardzo leje, ale w którymś parku – odpowiedziałam

= To masz w ciągu 5 minut doinformować się gdzie dokładnie jesteście i do mnie zadzwonić, za godzinę będzie tato i menager chłopaków, lepiej żeby was widzieli w domu jak wrócą i to suchych! – powiedział tak głośno, że ktoś kto go nie zna uznałby, że się drze

- Powiem krótko: mamy kłopoty – zwróciłam się do Billa

- Domyśliłem się, strasznie się darł

- To, to jeszcze nic, nie widziałeś go w akcji

- Widzieć nie widziałem, ale za to słyszałem – skierowaliśmy się w kierunku (przynajmniej mieliśmy taką nadzieję wyjścia z parku, Bill widząc moje zagadkowe spojrzenie mówił dalej – Gdy ty wyszłaś, Alex zaczął się kłócić z Tomem, oczywiście Max i Lucas stanęli po stronie Alexa, a Mattowi kazali iść spać bo jest za mały, Tom może i umie przygadać, ale na pewno nie przegada 3 z twoich braci to chyba oczywiste, że stanąłem w obronie Toma, Gustav miał trochę oporów i próbował być mediatorem, niestety moja mniej udana kopia nie chciała naszej pomocy, więc Gusti staną przy twoich braciach, ja się też na niego wydarłem i poszedłem do pokoju, Gustav z Maxem też poszli do pokoju po kilkunastu minutach, Lucasa wygonił Alex i sam darł się na Toma jeszcze z 2 godziny! Przy jego wrzaskach, krzyki Toma wydawały się szeptem – opowiadał z przejęciem

- No to lepiej nie dawaj mi powodów, bo podczas kłótni bez problemów bije Alexa – zaśmiałam się, rozejrzałam się w obie strony i zaraz wszystko wiedziałam, zadzwoniłam do najstarszego brata z informacją, a on po 5 minutach przyjechał po nas swoim sportowym autkiem

- I jak się kolacja udała? – zapytał Alex gdy wsiedliśmy do jego Ferrari

- Było cudownie, a i dziękuję za prezent – odpowiedziałam

- Nie ma za co siostra

- Jest, jest

- Nie, nie ma, a tak w ogóle to co ty taki cichy Bill? Coś ci w mojej siostrzyczce nie pasuje? Lepiej żeby nie, bo wysiądziesz – pogroził farbowanemu, który był jakiś zamyślony

- Nie, wszystko jest z nią w porządku, zastanawiam się skąd wiesz, że przyjedzie David – odpowiedział

- Ojciec dzwonił, że mamy im zrobić herbaty i posłać łóżko waszemu menagerowi, nie mam pojęcia po kiego on tu, wy to wy, wasza matka wyjechała, a wam się nie chciało jechać do pustego domu, rozumiem doskonale, też był pojechał z kumplem do jego rodziny, ale po kiego nam wasz menager? – powiedział, a ja się w końcu dowiedziałam co bliźniacy robią w moim domu

- A myślisz, że ja wiem? Jeśli coś chce to albo wysyła któregoś z ochroniarzy albo dzwoni, nie mam pojęcia czemu tu jedzie – rozmawiali między sobą, a ja poczułam się dziwnie, zawsze byłam w centrum uwagi, lubiłam gdy wszyscy na mnie patrzeli, słuchali… teraz zostałam wepchnięta na tylne siedzenie i żaden nie zwracał na mnie uwagi! Hello ja też istnieje! Krzyczały moje myśli

- A jak Tom? – zapytał Bill gdy byliśmy już prawie pod domem

- Lepiej się do niego nie zbliżaj, jest strasznie wściekły, jak się z nim mijałem to mówił, że cię zabije gdy tylko będziesz w zasięgu jego rąk – odpowiedział Alex i zatrzymał auto

- No to Amy, musimy się pożegnać, prawdopodobnie widzimy się ostatni raz – odezwał się Billasz wysiadając i odchylając oparcie fotela tak bym mogła wyjść (sportowe auta są 3 drzwiowe a nie 5 gdyby ktoś nie wiedział

- Nie zabije cię, jakoś przemycimy cię do mojego pokoju – uśmiechnęłam się

- Takie coś to mi odpowiada – wyszczerzył się, a potem znacząco poruszył brwiami

- Nawet o tym nie myśl Bill, może ojciec jej tak nie pilnuje, ale ja już o nią zadbam, jeśli po tej nocy coś się w niej zmieni to obiecuję, że pomogę Tomowi cię dorwać – pogroził mu Alex i weszliśmy do domu – a teraz migiem na poddasze, tylko idźcie zapasowymi drzwiami

- To może daj klucz – upomniałam się

- A tak, tak trzymaj – wręczył mi pęk kluczy pokazując którym otworzę drzwi do „tajnych” schodów, które prowadziły z drzwi w kuchni do klapy na poddaszu w takim jakby pustym pokoiku, a potem kolejnymi drzwiami do mojego pokoju. Cały ten „system” jest trochę skąplikowany, bo żeby trafić do drzwi w kuchni trzeba było odnaleźć przejście ukryte pod kafelkami i w odpowiednim „pęknięciu” umieścić kluczyk i przekręcić zamek

- Wow! Nigdy bym nie pomyślał, że tu są drzwi! A rano się o nie opierałem – odezwał się Bill

- Nawet tato o tym nie wie, gdy wyjechał do Ameryki na pół roku, Alex z Maxem załatwili wszystkie sprawy, znaleźli odpowiednich pracowników i w tedy to powstało, miałam 10 lat gdy pierwszy raz z nich skorzystałam, wracałam od Carmen, miałam wrócić o 18, a wróciłam o 21, chłopacy kryli moją nieobecność, a potem tędy przedostałam się na poddasze gdzie w tedy często się chowałam

- Sprytne – podsumował

- Nawet bardzo, jest tylko jedno ale: Max i Alex nie chcą mi dać kluczyka do tych drzwi, o fuu… ile ty pajęczyn – jęknęłam zamykając drzwi i wchodząc po mocno zakurzonych schodach

- Widać, że dawno ich nie używałaś

- Nawet bardzo, zapraszam – powiedziałam otwierając drzwi do pokoju – tylko zdejmuj buty

- Dobra, dobra ale ja i tam muszę wyjść po swoje ciuchy – odpowiedział

- Pogięło cię? Zaraz zadzwonię żeby i coś chłopacy przynieśli, masz wytrzyj włosy – rzuciłam mu ręcznik i zadzwoniłam do Maxa, oczywiście na początku jęczał, że mu się nie chce, ale na koniec i tak przyniósł jakieś ciuchy dla Billa

- Zastanawia mnie po co jedzie tu David – odezwał się z łazienki

- A mnie zastanawia Czemu tato tak szybko wraca – odpowiedziałam, gdy Billasz poszedł do łazienki zdjęłam sukienkę, bieliznę i owinęłam się ogromnym ręcznikiem, który wcześniej wzięłam. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam rozczesywać włosy i zmywać makijaż

- Możesz już iść do łazienki – powiedział Bill gdy sam ją opuścił

- Wystarczy mi jeśli się odwrócisz gdy będę się ubierać – powiedziałam wskazując ręką bieliznę leżącą na łóżku

- Dobra – odpowiedział i się odwrócił, a ja się uśmiechnęłam, staną dokładnie tak, że może być odwrócony ale będzie mnie widział w lustrze toaletki (sama toaletka jest normalnych rozmiarów, ale lustro zostało zmienione na inne, zajmujące większość ściany). Odwróciłam się tyłem do lustra i rozwinęłam ręcznik, założyłam stringi i obróciłam się niby nie specjalnie bokiem i wzięłam stanik do rąk

- Cholera, ramiączko mi się rozrywa – powiedziałam ledwo utrzymując strapioną minę

- A gdzie masz bieliznę? – zapytał Bill

- W komodzie przed tobą – odpowiedziałam mu

- Eee… aha mam się odwrócić?

- Nie musisz, od początku wiedziała, że staniesz tak by widzieć w lustrze jak się przebieram

- Jak się tego domyśliłaś? – usiadł na łóżku

- To mój pokuj – zaśmiałam się i podeszłam do komody, gdy przechodziłam obok Billa zauważyłam jak podnoszą musie spodnie xD

- Robisz to specjalnie?

- Niby co?

- Tak długo przeszukujesz tą szufladę

- Nie, nie robie tego specjalnie, o mam już – wyciągnęłam czerwony, mocno wycięty stanik z delikatnej siateczki więc nie zasłaniał piersi, a jedynie je podnosił. Założyłam go na ramiona i zwróciłam się do chłopaka – zapniesz mi?

- Eee.. jasne – odpowiedział, podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach, a on delikatnie zapiął mój stanik. Ręce młodszego bliźniaka powoli opadły na moje biodra, lekko pocałował mnie w kark

- Mmm… - zamruczałam z rozkoszy, wstałam i pchnęłam go na łóżko, delikatnie usiadłam mu na brzuchu i zaczęłam całować go w usta, Max przyniósł jakąś swoją koszule w kratę więc szybko mu ją rozpięłam, Bill popatrzył mi w oczy, nie wiem co zobaczył w moich, ale ja w jego ujrzałam ogniki pożądania. Załapał mnie za biodra i przewrócił, tak by teraz on był górą, całowaliśmy się namiętnie pchani bardziej chwilowym zawrotem głowy niż rozumem, Bill całował całe moje ciało i lekko ugniatał piersi przez delikatny materiał stanika, po chwili znowu się przeturlaliśmy i zaczęłam całować jego nagi tors. Byliśmy już ostro podnieceni gdy rozdzwonił się mój telefon przerywając nam chwile uniesienia

- Odbierz – wysapał Bill, a ja kiwnęłam niechętnie głową i sięgnęłam ręką po telefon

= Tak? – odezwałam się

= Nie chciało mi się iść do was na górę i chyba dobrze co – usłyszałam podejrzliwy głos Lucasa

= Nie masz podstaw by coś takiego nawet myśleć – odparłam

= Dobra, dobra ja i tak wiem swoje, a poza tym dzwonił ojciec i mówił, że będzie razem z jakimś Davidem Jostem w domu za jakieś 20 minut, lepiej się oboje uspokójcie – zaśmiał się i rozłączył

- Też mają wyczucie, za jakieś 20 minut przyjadą – powiedziałam lekko oburzona

- Może i dobrze się stało, że nam przerwano – odpowiedział przetaczając się na brzuch Bill i zaczął delikatnie jeździć opuszkami palców po wewnętrzne stronie mojego uda

- Niby czemu? – odparłam ta chwila była dla mnie bardzo ważna i do tego czułam się gotowa, chciałam by mój pierwszy raz był wspaniały, nie planowany, bym dała się ponieść emocjom i bym zrobiła to z Billem, potem mogę go już nigdy nie zobaczyć, a byłam pewna swych uczuć mimo że znamy się bardzo krótko, inni by powiedzieli, że z tego nic nie może być, że to nie jest uczucie, ale ja właśnie się dowiedziałam co oznacza prawdziwa miłość

- Przynajmniej twoi bracia mnie nie znienawidzą – uśmiechną się pogodnie

- Ale ja tego chciałam – powiedziałam i poczułam, że lekko się rumienię

- Ja też, nigdy wcześniej żadnej dziewczyny tak nie pragnąłem jak ciebie – wyznał

- Ile razy już to robiłeś? – zapytałam zerkając na niego, a potem spuściłam wzrok na czarną, atłasową pościel

- 3 – odpowiedział i chwycił lekko za mój podbródek tak bym na niego spojrzała – Ale ten na pewno byłby najwspanialszy – musną lekko moje usta i zaczął zakładać koszule. Nic na to nie powiedziałam, wstałam i podeszłam do szafy; wyjęłam z niej czarne materiałowe szorty i czerwony top, szybko się ubrałam i uczesałam, a potem zeszliśmy razem do salonu. Ledwie zdążyliśmy usiąść gdy do domu wszedł mój tato w towarzystwie menagera TH.

23.8.08 15:32


Część 3

Nota nie jest najdłuższa, ale mam nadzieję, że się spodoba ;] A naskrobałam ja specjalnie dla mojej koffanej sąsiadeczki Olci :* K.C.Laska!

_______________________________________________________

- Hej! Chodź do mnie! – usłyszałam głos z drugiego łóżka

- Ty to może jutro – powiedziałam, wtuliłam się w Billa i zasnęłam. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Obudził mnie silny ból głowy i uczucie suchości w gardle. Leżałam kilka minut nie otwierając oczu aż w końcu z wielkim wysiłkiem podniosłam rękę i sięgnęłam po butelkę z wodą (zawsze mam jedną lub dwie na stoliku przy łóżku), lecz moja ręka jej nie znalazła. Zdziwiłam się. Z trudem otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pomieszczeniu, które wcale nie było moim pokojem! Opadłam na poduszki i starałam się, przypomnieć sobie jakim cudem znalazłam się w pokoju gościnnym i czemu obok mnie śpi... No właśnie kto śpi obok? Achh… już wiem!

To Tom! Nie no skąd! Przecież to Bill! A Bill przypadkiem nie miał dredów? Nie, to Tom ma dredy! Przedawkowałam… zdecydowanie przedawkowałam

Biłam się z własnymi myślami, a gdy w końcu doszłam do tego jak ma na imię chłopak śpiący obok, skupiłam swoje myśli na wczorajszej imprezie. Pamiętam, było piwo, wódka, driny… i dragi, ale od kogo brałam dragi? Czułam się dziwnie, nawet bardzo dziwnie, od prawie 3 lat brania (rzadkiego, ale brania) drag, po raz pierwszy nie pamiętałam od kogo je wzięłam…

- Chłopacy, widzieliście gdzieś Amy? Lucas twier… - do pokoju wszedł Alex, a gdy mnie zobaczył natychmiast zamilkł. Stał tak w drzwiach, patrzył na mnie i poruszał ustami jak ryba wyjęta z wody.

- Cześć Alex, możesz mi przynieść wody? – uśmiechnęłam się

- Eee… spuścić ciebie na chwile z oczu, a już se pozwalasz – powiedział

- Oj tam, gadasz jak tato! Nic nie było! – zapewniłam brata

- No dobra, wierze ci, wstawaj i chodź do kuchni, zrobię ci coś na kaca – uśmiechną się lekko i wyszedł. Spojrzałam na śpiącego obok Billa, kosmyki włosów spadały mu ta twarz, a na ustach widniał lekki uśmiech, wyglądał tak spokojnie, jak małe dziecko… Delikatnie zabrałam mu włosy z twarzy i delikatnie musnęłam jego wargi. Wygramoliłam się z łóżka i dokładnie otuliłam chłopaka kołdrą, założyłam wczorajsze ubranie (nie będę przecież paradować przed braćmi w koronkowej bieliźnie!) i wyszłam z pokoju. Skierowałam się na poddasze, wyciągnęłam z szafki czystą bieliznę, ściągnęłam z wieszaka szlafrok i weszłam do łazienki. Rozczesałam włosy, zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Zimna woda obmywała me ciało przyprawiając je o dreszcze, zaczęłam rozmyślać co mają w sobie bliźniacy, że tak mnie pociągają? Trudno mi powiedzieć który bardziej, gdy jestem przy Tomie, liczy się tylko on… ale gdy jestem obok Billa, to zapominam o wszystkich innych. Wyszłam spod prysznica, wytarłam się, założyłam bieliznę, szlafrok, miękkie kapcie i zeszłam do kuchni.

- Jak się czujesz? – zapytał Alex stawiając przede mną talerz z omletem, jakiś przez niego robiony sok na kaca i spodek z jakimiś tabletkami – zjesz, a potem to wypij

- Dzięki – uśmiechnęłam się

- Nie ma za co, a i dziś robisz za niańkę – poinformował mnie

- Że jak? Na pewno nie! Wiesz, że się do tego nie nadaję

- Tak, wiem o tym dobrze i ty też wiesz, że się nadajesz, może jak ładnie poprosisz to Max cię zastąpi – popatrzył na mnie i po chwili usłyszałam trzask drzwi, co znaczyło że Alex właśnie opuścił budynek który kazano nam nazywać domem xD, a ja zabrałam się za jedzenie

- Cześć Amy – do kuchni wszedł zaspany Matt

- Cześć mały, jak się spało? – zapytałam chociaż znałam odpowiedź, odkąd nauczył się mówić to co rano powtarza to samo

- Beznadziejnie! Moje łóżko jest za twarde! – powiedział to czego się spodziewałam i wszedł do części kuchennej (w jednym pomieszczeniu mieliśmy kuchnię i jadalnię, oddzielone od siebie dość wysokim murkiem)

- Czyżby ktoś mi zrobił śniadanie? – do kuchni wlazł Tom

- Tobie? To raczej ja mam dobrego braciszka który się mną zajął i nie pozwoli mi umrzeć z głodu – zaśmiałam się

- Ehh… a może skończymy, to co nam wczoraj przerwał mój brat? – zrobił cwaną minę

- A na czym skończyliśmy? – zapytałam, chodź już wszystko dobrze pamiętałam

- A masz coś pod tym szlafroczkiem? – zadał kolejne pytanie

- Sam się przekonaj – odpowiedziałam

- Z chęcią – powiedział i zbliżył się do mnie, najpierw delikatnie pocałował mnie w usta, a potem zaczął całować mnie po szyi i zaczął mi zsuwać szlafrok z ramion

- Amy, gdzie są jogurty? – zza murku wyszedł Matt, a Tom od razu się ode mnie odsuną i odchrząknął

- Na drzwiach w lodowce – odpowiedziałam i poprawiłam szlafrok

- Ale ja ich tam nie widzę – zrobił smutną minkę

- Chodź, pokażę ci, że są – wstałam, wzięłam małego na ręce i zdjęłam mu jogurt

- Dziękuję – przytulił mnie, dał buziaka w policzek i szczęśliwy pobiegł na górę

- Nie masz ich czasem dość? – zapytał zrezygnowany Tom siadając na krześle naprzeciw mnie

- Kogo? Moich braci? – zapytałam wracając do jedzenia

- No a kogo innego?

- Nie, nie mam ich dość, to są moi bracia, to oni mnie wychowali… miałam 7 lat gdy moja mama zmarła, ojciec się załamał, a potem poświęcił się całkiem pracy, tak jakbyśmy nie istnieli… to bracia mnie wychowali, teraz ja muszę z nimi wychować Matta

- Przykro mi

- Mi też, minęło już 10 lat i jakoś daję sobie z tym radę – uśmiechnęłam się lekko

- Widzę, że ty mi jeść nie zrobisz – powiedział po chwili milczenia

- Na twoim miejscu to już dawno bym sobie sama czegoś szukała – wystawiłam mu język

- Wredna jesteś – zaśmiał się i poszedł poszukać sobie czegoś do jedzenia

- Amy! Ratuj mnie! Patrz o mi Matt zrobił! – do kuchni zbiegł Max

- Hahaha – tylko śmiech mogłam z siebie wydobyć na widok brata ubranego w garnitur i z przylizanymi włosami, niestety coś mu przeszkadzało, a dokładniej wielka plama na ubraniu i włosy przylizane jogurtem który dałam Mattowi

- No nie jest śmieszne! Zrób cos z tym! – krzyczał

- Nie wrzeszcz, mnie nadal głowa boli, a poza tym Gustav, Bill i Lucas jeszcze śpią

- Ja już nie, ale te krzyki mnie tu ściągnęły, Max pokaż się – na schodach ukazał się Lucas

- Dobra, nie dokazuj mu więcej, dawaj ta marynarkę i koszulę, krawat też oddawaj – zabrałam bratu ciuchy i poszłam do pralni żeby wykonać tą jakże „trudną” czynność nastawienia pralki

- Ale co ja teraz na siebie nałożę? – zapiszczał łażąc za mną Max

- Szanowny panie Maxymilianie, twój garnitur się pierze, więc teraz założysz swoje zwykłe ciuszki i zostaniesz w domu, a teraz chodź, sam tego z włosów nie wymyjesz – zaśmiałam się, ponieważ znając mojego brata nałożył wcześniej na włosy pełno żelu, a potem zawędrował do mojej łazienki i podkradł mi trochę lakiery, a w połączeniu z jogurtem powstaje mieszanka wybuchowa której on sam nie zmyje xD

- Dziękuję Ci, jesteś kochana – zaczął gadać jak najęty

- Och zamknij się już – zaśmiałam się – schylaj łeb – gdy ten wykonał polecenie odkręciłam lodowata wodę i prysnęłam mu na plecy

- AAAAAAAAAA!!!!!!!! To jest zimne! – wyprostował się nagle w rezultacie czego oblałam mu spodnie i nowe lakierki

Tak właściwie to po kiego on się tak odstawił?

Godzinę później wreszcie skończyłam prace xD

- Jesteś wielka – stwierdził Max

- Wiem o tym – odpowiedziałam i wróciłam do kuchni, żeby w końcu wypić tabletki i skończyć ten paskudny sok, kuchnia oczywiście była pusta… do czasu

- Mam nadzieję, że wszystko sobie przypomniałaś - gdy wstawiałam naczynia do zmywarki kuchnie odwiedził Bill

- Tak, każdy szczegół pamiętam i eee… sory za to moje nocne zachowanie – powiedziałam

- Nie masz za co przepraszać, domyślam się co się działo na tej dysce – uśmiechnął się i zajrzał do lodówki

- No tak, dużo się działo – zamknęłam zmywarkę, oparłam się o nią i zaczęłam przyglądać Billowi

Ma całkiem sexy tyłeczek

- Domyślam się, że Tom tu z samego rana przyszedł i zaproponował Ci skończenie tego co zaczęliście w nocy – wyją jakieś rzeczy z lodówki i zaczął sobie robić śniadanie, ale jego słowa wcale do mnie nie docierały, byłam jak w jakimś transie – Zawiesiłaś się? – zapytał pstrykając palcami przed moimi oczami

- Eee… no sory – poczułam, że się lekko rumienię

- Nic nie szkodzi, mówiłem że pewnie Tom tu przyszedł z propozycją byście skończyli to co zaczęliście w nocy, no i pewnie wam ktoś przeszkodził, a on się zapytał czy nie masz dość swoich braci – zaśmiał się

- Skąd wiesz? Powiedział ci? – zapytałam zdziwiona

- Nie, jesteśmy bliźniakami, więc nie musi mi o takich rzeczach mówić, sam się domyślam – odparł i usiadł przy stole

- Też bym chciała mieć siostrę bliźniaczkę, jak to jest? – usiadłam naprzeciw niego

- Co? Mieć bliźniaka? Super uczucie jeśli jest obok ciebie ktoś kto rozumie cię bez słowa, to tak jakby jedną osobę podzielić na dwie części

- Fanie by było - uśmiechnęłam się

- Wiesz, może kiedyś trafisz na taką osobę która będzie dla ciebie jak siostra czy brat bliźniak – złapał mnie za rękę, a po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze

- Czasem czuję, że już takiego kogoś znalazłam – popatrzyłam w jego czekoladowe oczy

- Mogę wiedzieć kto jest tym szczęśliwcem? Jeśli to jakiś chłopak to pójdę go sklepać

-Ty? Z tymi twoimi pseudo mięśniami? – zaczęłam się śmiać

- Wątpisz we mnie? – zrobił „groźną minę”

- Ani troszkę – dalej się śmiałam

- To zaraz się przekonasz ile mam siły – podszedł do mnie, przerzucił przez ramię i skierował się na górę, a ja dalej się śmiałam, wszedł do łazienki, wsadził mnie do wanny i spryskał mnie lodowatą wodą, wyrwałam mu „narzędzie zbrodni” z rąk i też zaczęłam go pryskać, w rezultacie czego byliśmy cali mokrzy i nie daliśmy rady wyjść z łazienki ponieważ kafelki były całe w wodzie, a my się śmieliśmy

- Co tu się stało? – zapytał się Max

- Amy i Bill zrobili powódź! – zaczął krzyczeć Matt

- Wy macie po 18 i 17 lat, a zachowujecie się jakbyście mieli po 5 lat – stwierdził rozbawiony Lucas, a Tom który za nim stał widząc jak leżę na Billu i oboje się śmiejemy tylko się skrzywił

- Oho, Tom będzie wściekły – szepną mi do ucha Bill

- Skąd wiesz? – zapytałam i podniosłam jedną brew do góry

- Jak zostaniemy sami to ci powiem – stwierdził i jakimś cudem udało mu się wstać, po czym oczywiście podał też mi rękę

- Dzięki – powiedziałam i pobiegłam do siebie żeby się przebrać, gdy już się wysuszyłam uwiązałam na smycz oba moje pieski i pobiegłam na dół

- Max! Zostajesz w domu, więc teraz ty robisz za niańkę! – krzyknęłam szukając japonek

- Niech ci będzie, ale jak Alex z Gustavem wrócą to nie będą zachwyceni że mnie samego zostawiasz! – odkrzyknął

- Max 18 lat więc sobie poradzisz! Idzie ktoś ze mną wyprowadzić psy? – wydarłam sie znowu

- Ja! – z góry dobiegły mnie dwa głosy (chyba oczywiste czyje ;P) i po chwili przede mną stali bliźniacy

- No to się szybko ubierajcie i wychodzimy, ale ostrzegam to będzie spacer na około miasta, więc zajmie nam dobre 3-4 godziny – ostrzegłam ich, w końcu Hamburg to duże miasto, a spacer ze szczeniakami? Będzie baaaaardzo długi

- Damy sobie radę, byle by nie iść przez żadne lasy – odpowiedział natychmiast Bill i po chwili szliśmy już spokojną uliczką.

________________________________________________________

No i jak się podoba?? xD

12.4.08 22:55


Część 2

- Tak? I co jeszcze?  Najpierw mnie złap! – krzyknęłam i wbiegłam do swojego starego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz, a po chwili usłyszałam głuche „ŁUP” gdy Max walną o drzwi

- Jeszcze się doigrasz Amy! – krzyknął i se poszedł. Opadłam na łóżko i rozejrzałam się po pokoju, siedziałam z totalną zawiechą, gdy nagle rozdzwoniła się moja koma

- Kostnica słucham - powiedziałam bez zastanowienia

- Eee... Amy? - usłyszałam pytanie

- Nie proszę panią, kostnica " I po co umarłeś" - odpowiedziałam

- Dobra, chyba przedawkowałaś, wyłaź do nas - powiedziała Carmen

- Ale jest już 21, tatuś mnie nie puści - zaczęłam udawać, że jestem małą i grzeczną dziewczynką

- Nie gadaj, Nawet jeśli cię nie puści to od czego masz 4 super braci i okna? - zaśmiała się

- Dobra, to gdzie idziemy?

- Do klubu, a gdzie indziej?  

- Idę się ubierać - powiedziałam i się rozłączyłam, stanęłam przed szafą

 

No i w co ja mam się ubrać?

 

- ALEX!! CHODŹ DO MNIE! - wydarłam się na cały dom

- NIE CHCE MI SIĘ! - wrzasną

- W TEJ CHWILI DO MNIE! MAX TY TEŻ - darłam się i po chwili obaj bracia byli w moim pokoju

- W czym ci pomóc? - zapytał Max

- To chyba oczywiste, że w ubraniu się na imprezkę - odpowiedział Alex

- Aleś ty domyślny - zaśmiałam się 

- No a jak, pokarz co tu masz - powiedział i staną po mojej lewej stronie, a Max po prawej

- Hmm... a więc - zaczął Maxymilian

- Zdania się zaczynami od "hmm..." i "a więc" - upomniałam go i tyknęłam w żebro

- Oj dobra, dobra - zbulwersił się 

- Nie dobra, dobra naucz się porządnie mówić i znajdź mi coś!

- Załóż to – Alex podał mi czarną bluzkę z krótkim rękawkiem, maxymalnie krótką i zawiązywaną na piersiach

- I to – Max wyciągną z szafy ciemnozieloną mini która ledwie zalicza się do maxymini

- Pogięło was? Przecież ja w tym nie pójdę – patrzyłam na nich jak na idiotów

- Pójdziesz, pójdziesz w końcu nie po to ci to kupowaliśmy, żeby teraz wisiało w szafie – odpowiedział Alex i wepchną mnie do łazienki. No i co ja miałam zrobić? Zaczęłam się przebierać, bluzkę zawiązałam jak najluźniej, bu zrobiła się jak najdłuższa, a mini opuściłam ile tylko się dało i wyszłam z łazienki

- No i jak ty się ubrałaś? To trzeba bardziej ściągnąć! – podszedł do mnie Max i zaczął przewiązywać bluzkę, mimo że się sprzeciwiałam to i tak nic nie dało

- A spódniczka powinna iść trochę do góry – dodał Alex, podszedł do mnie, złapał za szlówki i pociągną do góry

- Ej no! Przestańcie! Chcecie żebym wyglądała jak ta tania dziwka? – zapytałam

- Nie, chcemy żeby nasza siostrzyczka, była najsexsowniejszą laską na imprezie – uśmiechnęli się

- Ehh… znaleźliście mi jakieś buty? – zapytałam

- Pewnie, zakładaj te szpilki – podali mi czarne szpile z brokatem na paseczkach

- I do tego proszę rękawiczki i tą opaskę – dali mi jeszcze skórzane rękawiczki bez palców i skórzaną opaskę nabijaną ćwiekami i wyszli, pokręciłam głową wzięłam ze szkatułki kolczyki (duże, srebrne koła z zawieszonymi czaszkami), srebrny naszyjnik z identyczną czaszką jak na kolczykach, bransoletki (jedna od kompletu xD) oraz kilka pierścionków, włosy rozpuściłam, lekko podtapirowałam i spryskałam lakierem, oczy jak zwykle podkreśliłam czarnym eyelinerem, mocno wytuszowałam rzęsy, a usta pociągnęłam krwisto czerwoną pomadką i na wierzch bezbarwnym błyszczykiem, spryskałam się perfumami i wróciłam do pokoju po jakąś bluzę, uśmiechnęłam się na widok wiszącej już białej, dość krótkiej bluzy na zamek

- Tarararam… tarararam oto nasza wspaniała siostrzyczka tuż przed dyskoteką! – do pokoju wwalili mi się Max i Alex który trzymał kamerę, uśmiechnęłam się i zalotnie zamrugałam rzęsami, zrobiłam dwa obroty na jednej nodze odchylając głowę do tyłu i zaczęłam się śmiać

- Czyżby to była ta sama Amy która była przy ostatnim naszym spotkaniu? – zapytał Gustav stojąc w drzwiach

- nie, zdecydowanie nie, ci dwaj wygonili ze mnie ostatki moralności – powiedziałam i zaczęłam zakładać bluzę

- Mmm… proszę powiedzcie, że ona jest wolna – do pokoju wszedł jeszcze jeden chłopak, ale zaraz co on tu robi? Ja go nie znam!

- To zależy – zaśmiali się moi bracia

- Taka dziewczyna jak ty na pewno ma pełno adoratorów – chłopak podszedł do mnie i odważnie położył ręce na moich biodrach, przyjemny dreszcz przeszedł po moich plecach

- Tom, pamiętaj, że to moja siostra – powiedzieli równocześnie Alex, Max i Gusti

- A ty pamiętajcie, że to mój brat – uhhh… kolejny chłopak w moim pokoju? Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale tych dwóch typków to ja nie znam!

- Dobra, a może mi ktoś wytłumaczyć skąd nagle to zbiorowisko – zgrabnie wywinęłam się Tomowi i spojrzałam w stronę drzwi gdzie stał jego brat

- Tom się pewnie nie przedstawił, a już tym bardziej nic nie mówił o mnie, Bill jestem – chłopak podszedł do mnie, a potem wyciągnął rękę, uniosłam prawą brew i uścisnęłam rękę Billa, zobaczyłam go pierwszy raz w życiu, miał długie czarne włosy, piękny głos i głęboki orzechowe oczy od których nie mogłam się oderwać, staliśmy tak trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy

- A tu co się dzieje? – przez otwarte okno wlazła Carmen

- Eee… - nic więcej nie mogłam z siebie wydusić, ale przynajmniej oderwałam się od czekoladowych oczu chłopaka

- Czyżby miłość od pierwszego wejrzenia? – długowłosa blondyna siedziała na parapecie z jedną nogą założoną na drugą i żuła gumę nic sobie nie robiąc, że Tom pochłania ją wzrokiem, tym bardziej, że spod miniówy było jej widać bieliznę

- Spadaj na bambus banany prostować – powiedziałam, puściłam rękę Billa, zapięłam do końca bluzę i zwróciłam się do braci – jeśli mnie wydacie to nie wiem co wam zrobie! O! albo wiem! Nie odrobię za was matmy – uśmiechnęłam się i ściągnęłam Carmen z parapetu

- Co? – zbulwersiła się

- Idziemy do klubu czy nie? – zapytałam

- Idziemy, idziemy – burknęła, chyba jej się podobało towarzystwo tylu chłopaków xD

- Zniosę cię, bo nie umiesz cicho schodzić po schodach – zaśmiał się Max i wziął blondynę na ręce

- Nie podrywaj mi przyjaciółki – zagroziłam bratu palcem

- Ale ja to już mogę – powiedział szczęśliwy Tom

- Nie, bo ona ma chłopaka! – powiedziałam

- Acha, ale ty nie masz prawda?

- Nie, ja nie mam – odpowiedziałam dredziarzowi i po chwili poczułam jak kładzie ręce na moich biodrach, przyciągnął mnie lekko do siebie i do moich nozdrzy dostał się zapach jego perfum, poczułam jak się rozpływam, schodziliśmy po schodach bardzo powoli więc wszyscy już nas przegonili i dawno byli przy drzwiach, a my nawet nie pokonaliśmy jednej kondygnacji xD W pewnym momencie poczułam jak się nade mną nachyla, poczułam jego ciepły oddech na szyi, później zimno jego kolczyka w wardze i w końcu delikatny pocałunek, wzdrygnęłam się. Szybko się odwróciłam i lekko musnęłam usta chłopaka, a po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować.

 

Kurwa, co ja wyprawiam?!

 

Przemknęło mi przez myśl, szybko się wyrwałam i zbiegłam na dół

- Co tak długo? – zapytała Carmen

- Musiałam się wrócić jeszcze do pokoju – skłamałam, Carmen tylko pokręciła głową, czułam na sobie wzrok dwóch osób, złapałam przyjaciółkę za rękę i wyszłam z domu

- Co z tobą? – zapytała mnie blondyna

- Cześć wam – przywitałam się paroma osobami które szły z nami zupełnie ignorując Carmen

- Nie dam ci spokoju zanim mi nie powiesz, co tak naprawdę się stało – uczepiła się mnie

- No dobra, całowałam się z Tomem, a potem uciekłam – powiedziałam lekko wnerwiona

- Eee… Że co? – zrobiłam oczy jak 5 zeta

- Dobrze słyszałaś, muszę odreagować, David masz szlugi? – podeszłam do kumpla

- Jasne, masz – podał mi szlugi i zapalniczkę, szybko podpaliłam papierosa i oddalam mu pudełko i zapalniczkę

- Miałaś rzucić – upomniały mnie koleżanki

- Od miecha nie paliłam – warknęłam i przyśpieszyłam kroku, cały mój dobry humor rozwiał się jak dym z fajki, odechciało mi się wszystkiego, nawet tej cholernej dyskoteki. Tuż przed budynkiem skończyłam palić, spryskałam się perfumami które miałam w torebce i weszliśmy do środka.

Do domu wróciłam dopiero koło 3 w nocy, mimo że wcześniej miałam zwalony humor, teraz miałam faze jak nigdy, mogłabym się ciągle śmiać. Ściągnęłam szpilki, poprawiłam miniówe która była bardzo mocno podciągnięta i zawinięta, zawiązałam bluzkę, zapięłam bluzę i ruszyłam na górę. Szłam i nie mogłam powstrzymać śmiechu

- Boże, Amy co z tobą? – na korytarz wyszedł Matt

- Nic, po prostu mam dobry humor, a jak ci się udała randka? – zapytałam i znowu zaczęłam się śmiać

- Dobrze, pokarz oczy – powiedział stanowczo

- Po co? Wiem, że mam ładne zielone oczęta – powiedziałam, wepchnęłam go do jego pokoju, zamknęłam drzwi, przekręciłam klucz i poszłam pozamykać resztę braci w ich pokojach

- Masz ty szczęście, że wasz ojciec musiał wyjechać i go nie ma – powiedział Gustav którego mijałam na korytarzu

- Serio? Nie ma go? Ooo! To czemu ja tak wcześnie wracałam do domu? – zapytałam, wepchnęłam go do jego pokoju i także przekręciłam kluczyk

- A teraz do braci Kaulitz – mruknęłam do siebie i skierowałam się do kolejnego pokoju, dość głośno otworzyłam drzwi i zapaliłam światło

- Co jest? – zapytał Tom zakrywając oczy

- Nic, chciałam zobaczyć który gdzie śpi – powiedziałam, rzuciłam szpilki w kąt, zgasiłam światło i podeszłam do Toma, uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta

- Moglibyście się chociaż przenieść do innego pokoju – jękną Bill gdy zobaczył, że Tom zdjął już ze mnie bluzę i bluzeczkę

- Ciiii…. – wstałam, położyłam palec na ustach i ściągnęłam z siebie mini, Bill pokręcił głową i chciał wstać. Podeszłam do niego, położyłam rękę na jego klacie i popchnęłam na łóżko

- Tak, leż tam grzecznie i nie przeszkadzaj – powiedział Tom łapiąc mnie za rękę i lekko ciągnąc w swoją stronę, odwróciłam się do niego, uniosłam brew do góry i wyrwałam mu swoją rękę, a potem weszłam do łóżka (bardzo zdziwionego trzeba dodać Billa i zaczęłam go namiętnie całować, po chwili chłopak zaczął oddawać moje pocałunki

- Starczy – powiedziałam gdy po jakichś 2 minutach się od niego oderwałam

- Hej! Chodź do mnie! – usłyszałam głos z drugiego łóżka

- Ty to może jutro – powiedziałam, wtuliłam się w Billa i zasnęłam.

_____________________________________________________________

Wyszło jak wyszło, mi się w każdym bądź razie podoba ;] mam nadzieję, że wam też :* A nocia jest dedykowana mojej kochanej Beacie która 2 dni temu miała urodzinki :*
24.1.08 18:44


1 część opowiadania

Szłam ciemną uliczką do domu i pisałam esy z przyjaciółką, prawie nigdy się nie rozstawałyśmy, Carmen była mi jak siostra, której bardzo potrzebowałam,  ona rozumiała mnie jak nikt.

- Oddawaj komórkę! - jakiś chłopak przygwoździł mnie do ściany starego bloku, w którym prawie nikt nie mieszka

- Spadaj, nic ci nie dam - powiedziałam próbując się wyrwać

- Oddasz, oddasz - zapewnił mnie chłopak wyciągając zza siebie nóż i podstawił mi pod gardło

- Phi... co jest moje, nigdy nie będzie twoje - odpowiedziałam oddalając szyję od ostrza noża i patrząc prosto w błękitne oczy chłopaka

- Oj Amy, Amy czy ty nigdy nie dasz się nastraszyć - powiedział zrezygnowany chłopak chowając nóż do kieszeni

- Hmm... pomyślimy, jeśli ty będziesz mnie straszyć to nigdy - zaśmiałam się z załamanego kumpla - łap - rzuciła mu swoją komórkę i ruszyłam w dalszą drogę do domu

- O! Amy! masz nowe tapety! - zaczął zachwycać się Zack

- Mi też się podobają - powiedziałam wyciągając z kieszeni iPoda

- Mogę sobie je przesłać? - zapytał Zack

- Jeśli chcesz - odpowiedziałam, zatkałam sobie uszy słuchawkami i zaczęłam wsłuchiwać się w piosenki Nevada Tan, nagle poczułam mocne szarpnięcie i wywaliłam się do tyłu, szybko wyjęłam słuchawki z uszu i popatrzyłam na kumpla

- No i coś zrobił?! - krzyknęłam - Teraz mam całą brudną sukienkę!

- Ale żyjesz, tak się wsłuchałaś w głos tego całego T:mo że nie słyszałaś nadjeżdżającego samochodu, ledwie cię złapałem - odpowiedział oburzony moją głupotą

- A skąd wiedziałeś, że akurat ich piosenek słucham? - zapytałam wstając i otrzepując białą sukienkę

- Bo ty ich zawsze słuchasz - odpowiedział i z powrotem zaczął się bawić moją i swoją komórką, pokręciłam głową, włożyłam słuchawki do uszu i poszłam przed siebie; tym razem bardziej uważając na to gdzie idę

- Dobra Zack dawaj kome, jesteśmy pod moim domem - powiedziałam

- Już, już tylko jeszcze jedna tapetka - powiedział 

- Coś nie tak? - w bramie na podwórko staną mój 3 lata starszy brat

- Jak na razie wszystko gra - odpowiedziałam nie odwracając się nawet (przez 17 lat nauczyłam się rozpoznawać braci po ich głosach, sposobach chodzenia)

- Ale jak coś to wiesz, my jesteśmy gotowi pomóc - usłyszałam jeszcze jeden głos, którego nie byłam pewna, odwróciłam się

- Gustav! - pisnęłam i podbiegłam do kuzyna mocno go przytulając

- Ostrożnie, bo go udusisz - zaśmiał się Alex - O! a co z twoją sukienką? miała być śnieżnobiała jak wrócisz, tato będzie załamany 

- To przez tamtego głupka - wskazałam na Zacka

- Co przeze mnie, co przeze mnie? życie ci uratowałem, łap komórkę, ja tez będę leciał nara chłopaki - powiedział, rzucił w moim kierunku kome i se poszedł

- Cały Zack, ni stąd, ni zowąd  się pojawia i tak samo znika - westchnęłam mi weszłam do domu razem z bratem i kuzynem

- Cześć tatku! Cześć chłopacy! - krzyknęłam gdy tylko Gustav zamknął za nami drzwi

- Taty nie ma więc się nie wydzieraj - z góry zbiegł Max i zaraz zniknął w kuchni (Max to mój rok starszy brat, oprócz niego i Alexa mam jeszcze 2 - tym razem młodszych 15-sto letniego Lucasa i 10-cio letniego Matta)

- To co mi pierdolisz, że będzie załamany? - zapytałam Alexa

- No bo za jakieś 30 sekund będzie - powiedział, włączył stoper i gdy tylko liczby ustawiły się na czasie 00:00:30 drzwi do domu się otworzyły i wszedł nasz tato

- Witam droga młodzieży - przywitał nas, a potem poszedł do kuchni, spojrzałam na braci i ruszyłam za tatem

- Kochanie, mam dla ciebie prezent - powiedział tato parząc sobie kawę

- Tak? jaki? - zapytałam siadając na blacie stołu i biorąc jabłko

- Idź do swojego pokoju to się dowiesz, a i wrzuć sukienkę do kosza, bo po praniu nic z niej nie będzie - powiedział, lekko się uśmiechnęłam i pobiegłam na piętro

- Cześć Amy, pomożesz mi w lekcjach? - zapytał mnie Matt

- Jasne, tylko najpierw mi powiedz  gdzie tato schował mój prezent, w moim starym pokoju czy na poddaszu – odpowiedziałam

- Na poddaszu – odpowiedział i poszedł spowrotem do swojego pokoju

- Dzięki – powiedziałam i popędziłam 2 piętra wyżej gdzie było poddasze i mój drugi pokój za razem, rozejrzałam się po pomieszczeniu i nie zauważyłam żadnych zmian, gdy nagle spod łóżka wybiegły dwa szczeniaki; jeden cały czarny w którym rozpoznałam owczarka belgijskiego, a drugi biało-szary który był alaskan malamutem złapałam oba pieski i w miarę powoli zbiegłam do kuchni

- Tato, one są wspaniałe! Dziękuję! – powiedziałam stawiając psiaki na podłodze i mocno przytuliłam tatę

- Cieszę się że ci się spodobały, tak bardzo przypominasz waszą matkę, nawet nie wiesz jaki jestem z tego dumny, ona też była wspaniałym człowiekiem który tak jak ty kochał obie te rasy – tato się uśmiechnął i pocałował mnie w czoło

- On też by się cieszyła, że w końcu je kupiłeś – powiedziałam, miałam w tedy 7 lat, ale nie zapomnę tego dnia, nie zapomnę wyrazu twarzy taty gdy dowiedział się, że ma 4 zdrowego syna, ale jego żona zapłaciła za to swoje życie, nigdy nie zapomnę tej sekundy w której ze szczęśliwego, pełnego życia człowieka zmienił się na 2 lata we wrak człowieka, już w tedy razem z braćmi opiekowałam się Mattem, oczywiście najwięcej spoczywało na barkach Alexa, ale my staraliśmy się jak najwięcej robić, by przywrócić w tacie chodź część dawnego życia. Przytuliłam jeszcze raz tatę i zabierając szczeniaki poszłam do pokoju małego (czyli Matta)

- W czym mam ci pomóc? – zapytałam czochrając jego dosyć długie, czarne włosy

- W matematyce – powiedział podając mi zeszyt. Tak, tego się spodziewałam, moi wszyscy bracia poszli po tacie i ciężko im idzie wszelkie liczenie, wszystko co trzeba wytłumaczyć przez jakieś twierdzenia, wolą siedzieć przy samochodach, uprawiać sporty, byle które, ważne żeby nie liczyć, ja za to także w charakterze poszłam po mamie, tak jak i ona nie mam najmniejszych problemów z matmą, fizą, chemią i ogólnie z nauką, oczywiście gdy mieszka się z czterema braćmi i ojcem trudno jest uniknąć cech nabytych xD w moim przypadku miłości do szybkich pojazdów. Zaczęłam tłumaczyć Mattowi wszystkie przykłady po kolei i sprawdzać czy dobrze je rozwiązuje, a w między czasie sprawdzać pozostałe prace domowe małego

- Amy, ty wiesz, że ja cię tak bardzo kocham, prawda, siostrzyczko – do pokoju wpadł Lucas

- Słucham cię – nawet nie spojrzałam na brata

- Proszę nie bądź wyrodną siostrą i zrób za mnie zadania z fizyki – klęknął przede mną

- A idź ty oszołomie, czy zawsze musisz dostawać 1 z prac domowych a 6 bądź 5 z testów? – zaśmiałam się

- No jeśli zamienimy się mózgami to zawsze będę dostawał 1 – wyszczerzył się

- O nie, tak to nie ma, ostatni raz za ciebie odrabiam, potem będziesz sam, a ja tylko będę sprawdzała – odpowiedziałam, wzięłam psiaki i razem z Lucasem opuściliśmy pokój Matthewa

- Proszę, te 5 zadań – Lucas podał mi ćwiczenia

- Chodź tu, potłumaczę ci to, na lepsze cvi to wyjdzie niż, wycieranie kurzu w szafie – zaśmiałam się z brata który praktycznie wlazł do szafki z ciuchami

- Ale ja idę na randkę, potem mi potłumaczysz – odpowiedział

- Aha, biedna dziewczyna, no ale oki jeśli chcesz zrobić na niej dobra wrażenie to załóż zieloną bluzkę, tą którą ostatnio wybrałam ci z Alexem, czarne jeansy, białe adidasy, ale te które ja ci wybrałam, a których nie chcesz nosić i spryskaj się tymi perfumami od Maxa no i weź ze sobą zieloną bluzę – powiedziałam nie przestając pisać zadania – a jeśli chcesz zrobić na niej złe wrażenie, to ubierz się tak jak chcesz

- Dzięki siostra – odpowiedział – ale tych butów nie założę

- Założysz, szlamo założysz, i zmień kolczyk, złoto ci nie pasuje – dodałam

- A ty to co? Myślisz, że jesteś czytaj krwi? – zapytał

- Pewnie, że tak, nie powiem kto jako jedyny ma blond włoski – powiedziałam wrzucając ćwiczenia brata do jego plecaka

- Po dziadku czarna mambo – oburzył się

- Ale to lepsze niż albinos – zabrałam szczeniaki i wyszłam z pokoju brata, aj jak ja go lubię wnerwiać xD

- Jaka ty jesteś wredna – obok mnie przeszedł Max, Gustav, i Alex

- Co ty nie powiesz Maxymilianie – postawiłam szczeniaki na ziemi i zaczęłam uciekać od wściekłego brata

- Dobrze wiesz, że nienawidzę jak tak na mnie mówisz! Zostaniesz ukarana! – darł się

- Tak? I co jeszcze?  Najpierw mnie złap! – krzyknęłam i wbiegłam do swojego starego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz, a po chwili usłyszałam głuche „ŁUP” gdy Max walną o drzwi

- Jeszcze się doigrasz Amy! – krzyknął i se poszedł.

___________________________________________________________________

No i jak się podoba?  A notka została napisana dla mojego ukochanego Tomuśka! :** Kocham Cię!!

2.12.07 20:30





Gratis bloggen bei
myblog.de